Przyczepa pierwszej pomocy

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

Przy sobie

wszystko i nic
Boli głowa
1

Przyczepa pierwszej pomocy

Opis lokacji

Na planie znajduje się jedna przyczepa, która dawniej funkcjonowała jako punkt medyczny. W środku znajdują się półki i szafki zawierające śladowe ilości sprzętu medycznego — apteczek i tak dalej. Niewiele jednak zostało z ich zasobów, spora część została zużyta lub zabrana z tego miejsca. Leki już dawno zostały rozkradzione i zużyte.

Przyczepa wyposażona jest w sprzęt ratunkowy taki jak defibrylator, sprzęt do tlenoterapii oraz nosze i stabilizatory, aby zapewnić szybką i skuteczną pomoc w nagłych przypadkach. W środku znajdują się też dwa, dość niewygodne łóżka, kilka krzeseł i umywalka.

ZABEZPIECZENIE


Brak

DODATKOWE INFORMACJE


Generator jest podłączony do tej przyczepy.

Obrazek

Przyczepa pierwszej pomocy

Awatar użytkownika

Rickard White

@kapibarydolary | 21 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie

Swój dopieszczony karabin myśliwski z dodatkami
Nóż, siekierka, krzesiwo
Mapa i kompas
Zawinięte w chustę pieczone mięso z królika
Metalowa manierka i plastikowa butelka wody
Plecak, pałatka, piersiówka (pusta), zegarek
(Latarka + Lornetka zabrane przez Sarę)
Wabik na jelenie
Portfel ze zdjęciami rodziny
(Rzeźbiony wisiorek z poroża i obrączka na rzemieniu - w kieszeni Lucy)
Pełnia zdrowia
2
Przychodząc z Altany

Jest jeszcze jej kuzynka-imienniczka z White`ów z Idaho Springs na północy. — Rodzina po bracie od dziadka. Pewnie byłby to konkretny zawód dla turystki. Czy rozwiązałoby to któryś z problemów Evergreen? Lawson chyba prędzej faktycznie by tu zemdlała, niż poszła dalej.

Mhmm... — Ciężko przychodziło trawienie coming-outu seniorowi. Pewnie były jakieś kropki w przeszłości, które dałoby się połączyć, jednak przedstawiani dotychczas absztyfikanci byli kawalerami. Sposób bycia nowoprzybyłej w aspekcie udawanej lub nie, rozwiązłości poddawał do rozważenia scenariusz w której relacja Lawson—White Junior była jednostronna lub wręcz żyjąca jedynie w wyobraźni dziewczyny. Tego jednak zupełnie nie dało się zweryfikować. No chyba, że jakoś się dało?

Zatrzymał się przed jedną z wielu przyczep i oparł ręką o jej bok. — Nasza "karetka". Chwila prawdy. — Wszedł do środka pierwszy, żeby nowa twarz nie zaskoczyła Henry`ego o ile nie drzemał. Bliżej wejścia na niewygodnym łóżku leżał senior Williams, wśród jego szpargałów pewnie poniewierało się pół blistra przeciwbólowych podwędzonych Kate. Zaglądając w głąb napotykało się kolejne łóżko, a na nim młodą kobietę. Zamiast swoich zwyczajowych ubrań, w lekkiej sukience, której elementy nie wbijały się aż tak w ciało przez dziesiątki godzin ciągłego leżenia. Przykryta kocem powyżej pasa. Zamknięte oczy.

Senior najpierw bacznie się przyglądał, gotów w razie potrzeby wkroczyć. Z czasem, jeśli atmosfera się uspokoiła, to poszedł zagotować wody i poczynić "posiłek" ze skrawków królika, zebranych na świeżo grzybów i takich przypraw, które mu wpadły w oko. Konserwy, kasze, czy inne batony na pewno były rozchwytywanym przedmiotem pożądania, ale pół palety kartonów z oregano, pieprzem ziołowym, imbirem i innymi takimi?

Wrócił po jakimś czasie z dwoma parującymi kubkami. Jak zastał wtedy Lawson? Czy aby nie przysnęła?
Polewka Evergreeńska. — Czyli co do garnka wpadło, a wpadło niewiele. I to jeszcze na cztery osoby, z czego jedna tylko przez rurkę, a i to jak się akurat trafi. To by było na tyle, jeśli chodzi o zapasy. Strach było iść polować, bo taki wypad mógł trwać i kilka dni w tych przetrzebionych laskach bez żadnej gwarancji. O wiele bliżej były trupy przynoszące plecaki. Chociaż też o wiele niebezpieczniejsze w pozyskiwaniu. No i kanapki z szynką, kabanosy, jajka i cała reszta zgniły tak dawno, że hej, a konserwy, dania liofilizowane, czy orzeszki trafiały się od wielkiego dzwona. Gdzieś jednak trzeba było szukać i coś ze sobą robić, żeby przebiedować przynajmniej do powrotu brunetek.

@Kate Lawson
@Mistrz Gry Maggie

Przyczepa pierwszej pomocy

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

Przy sobie

wszystko i nic
Boli głowa
3
Henry był w środku przyczepy. Drzemał. Nie wyglądał najlepiej, a wręcz przeciwnie — wyglądał coraz gorzej. Obraz spoconego, zmęczonego człowieka, trawionego przez okropną infekcję w okolicach nogi będzie czymś, co pewnie na długo zapadnie w pamięci Kate. Szczególnie, jeśli miała gdzieś tam koło niego zasiąść i odpocząć.

W jakimś sensie tutaj było nawet gorzej niż na zewnątrz. Wszechobecne trupy miały to do siebie, że niesłychanie cuchnęły — jednak ten smród, tutaj? To był nowy zapach. Ropa wylewająca się z rany i zatamowana przepoconymi opatrunkami człowieka, który nie widział prysznica już od dawna. Zresztą, jak miał widzieć? Skoro Evergreen głównie dbało o higienę nad jeziorem, ciężko było takiego człowieka tam przenieść. Najlepsze, na co było ich stać, to obmycie go przy użyciu gąbki, jednak też mężczyzna mało kiedy czuł się wystarczająco dobrze, by jakikolwiek dotyk nie sprowadzał na niego fali bólu.

To był inny poziom, nie to, co Breckenridge. Tutaj ludzie umierali w zapoconych łóżkach i chodzili w tych samych ubraniach przez długie tygodnie, walcząc o każdy kęs czegoś do zjedzenia. Smutny obraz tego, czym Breckenridge mogło być, jednak nie było. Nie mieli tutaj medyka, tak po prostu. A teraz nie mieli tutaj nawet wielu leków przeciwbólowych — a przynajmniej takich, które rzeczywiście uśmierzyłyby poziom bólu, z którym mierzył się Williams. Jedyne co mieli to te podwędzone Kate, które zapewniły teraz Henry'emu kilka godzin spokojnego snu.

Przyczepa była kiepsko wentylowana, na zewnątrz było gorąco. W środku było duszno i śmierdziało, bo wszystko, cały ten obóz, składał się jedynie z takich przyczep. Wystawione na słońce, na polanie, niczym na patelni, grilowały się bezustannie. Jednak mimo tych wszystkich rzeczy, dawały ludziom tutaj szansę na przetrwanie. Jednak jakie to było życie?

Z zewnątrz słychać było rozmowy różnego pokroju — teraz byli nieco głębiej w obozie i Kate mogła zauważyć, że było tutaj nieco więcej osób. Wtem, oboje wraz z White'm usłyszeli:
Truuuuupyy!
Ewidentnie był to swojego rodzaju alarm, że mężczyzna idzie pozbyć się kolejnej fali, która napastuje ich ogrodzenie. Tego typu wydarzenie miało miejsce dość często w ich codzienności. Casey lubił ogłaszać, że idzie na zewnątrz być mężczyzną.

@Kate Lawson @Rickard White
Obrazek

Przyczepa pierwszej pomocy

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

0

Szc

1

Przy sobie

Ekwipunek widoczny:
- Kij baseballowy z aluminium
- Łuk bloczkowy
- 14 strzał kompozytowych w kołczanie
- Krotkofalówka

Plecak sportowy:
- Multinarzędzie
- 1 puszka konserwy
- 1 butelka wody
- Leki przeciwbólowe
- Mapa Breckenridge i okolic
Pełnia zdrowia
4
To stało się tak nagle jak ją zobaczyła. Nagle poczuła jak siły powracają, umysł wszedł na wyższe obroty a serce zabiło szybciej...a może to adrenalina spowodowana widokiem Lucy? Cokolwiek by to nie było, migiem znalazła się przy jej łóżku w biegu niemalże wchodząc ślizgiem na kolanach i z dłońmi dopadając się do jej twarzy, ale widać było, że powodowała nią troska jak o najbliższą osobę.

- Lucy! Lucy, kochana. - ogarnęła dłonią jej grzywkę głaszcząc ją po czole. Jej ruchy głową i wzrokiem przez moment były bardzo gwałtowne, lustrując ją całą pod kątem obrażeń, ale nie wyglądało jakby coś poważnego jej się stało, poza kilkoma siniakami.

Obróciła gwałtownie głowę do Rickarda który przyniósł coś na kształt posiłku, ale skupiła wzrok na jego oczach. Była zamartwiona, to na pewno.

- Co jej się stała? - zapytała jakby głosem nakazującym odpowiedź, ale jej stan mógł wskazywać na fakt, że po prostu martwiła się o nią równie mocno. Potrzebowała odpowiedzi.

- Wyjdzie z tego? - dodała. Chwilowo musiała odpuścić sobie posiłek, który w tych warunkach wyszedł by pewnie z niej tak szybko jakby wszedł. Była w stanie to wytrzymać, ten zapach...odór, ale jedzenie? Odpadało, musiałaby wyjść wpierw na zewnątrz.

- Jak możesz ją trzymać w takich warunkach? Capi tu jakby się ktoś zesrał. - rzuciła oskarżająco. Musiała ją stąd zabrać, zapewnić jej chociaż odrobinę lepsze warunki. Ale wtem ktoś wykrzyczał na zewnątrz...zapewne chodziło o ich sąsiadów.

- Chyba macie gości? Wspólny grill czy coś? - zapytała zachęcająco. Czy miała siły na walkę? Chwilowo tak, była naładowana adrenaliną i mogłaby zatargać Lucy do Breckenridge gdyby to uczucie było wystarczająco trwałe, ale w tym momencie może wystarczy jedynie na intensywną walkę, po czym padnie jak kamień. One last push.

- Masz ochotę na rundkę, tato? - rzuciła bez żadnego skrępowania, unosząc kijaszek i zarzucając go na bark, gotowa wyruszyć na polowanie. Jednak obróciła się jeszcze na moment i pochyliła nad Lucy, dając jej delikatnego cmoka w ustka.

- Nigdzie się nie wybieraj, wrócę do ciebie, okej?

@Rickard White @Mistrz Gry Maggie
Obrazek

Przyczepa pierwszej pomocy

Awatar użytkownika

Rickard White

@kapibarydolary | 21 postów

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

Przy sobie

Swój dopieszczony karabin myśliwski z dodatkami
Nóż, siekierka, krzesiwo
Mapa i kompas
Zawinięte w chustę pieczone mięso z królika
Metalowa manierka i plastikowa butelka wody
Plecak, pałatka, piersiówka (pusta), zegarek
(Latarka + Lornetka zabrane przez Sarę)
Wabik na jelenie
Portfel ze zdjęciami rodziny
(Rzeźbiony wisiorek z poroża i obrączka na rzemieniu - w kieszeni Lucy)
Pełnia zdrowia
5
Najczęstsze powody śmierci nastolatków w USA były dwa: narkotyki i wypadki komunikacyjne.
Wyciągnąłem ją z wraku samochodu chyba cztery dni temu. Od początku nie kontaktowała. Czasem tylko wypije podaną wodę. Nie poprawia się, ale to silna dziewczynka, wytrzymywała gorsze. — Ciężko było mu mówić, dlatego cedził tylko konkrety, bo zaciskało mu się gardło.

Większość osób tutaj to kłamcy i ćpuny, które zerwały się ze smyczy. Pierdolony powrót do kamienia łupanego. Większość dnia spędzam poza obozem, żebyśmy tu nie padli z głodu - nie zostawię jej samej w przyczepie, żeby jeden z drugim się zastanawiał, czy heroina ją postawi na nogi albo... — Aluzje do sprawdzania co jest pod sukienką nie przeszły mu przez usta. Dłoń zacisnęła się na oparciu krzesła.

Tia, przynoszą prezenty... — Często, gdy Casey pokazywał męstwo zza siatki, Richard liczył, że w końcu coś go dziabnie. No i doliczył się już wyżej, niż mu się podobało. Na dodatek aktor zgarniał kolejne fanty niewielkim kosztem. — Brałyście ślub? — Twarz wyrażała coś pomiędzy "Ta, jasne", a "Bez jaj", kiedy przepuszczał dziewczynę w drzwiach. Po drodze do siatki zgarnął nóż kuchenny przymocowany do ostruganego kija (+10 do ataku przez ogrodzenie). Jak nic im się nie trafi w najbliższym czasie, to będą dosłownie głodować do powrotu brunetek.

W drodze do zajęcia się trupami.

@Mistrz Gry Maggie
@Kate Lawson
ODPOWIEDZ

Wróć do „Evergreen”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się