•  
    Ostatnio krążą następujące plotki:
    - Ashley, Logan i Gaby poszli poszukać benzyny
    - Shin i Lexie poszły na polowanie w okolicach Zoo
    - Malcolm wyruszył z Zoo z misją dyplomatyczną do Akademii Lotniczej
    - Ekipa w Akademii Lotniczej buduje pułapki i ogólnie szykuje się na wojnę

    Mmaggie

    Główny Mistrz Gry

    Morowsky

    Admin

    Plamczak66

    Admin

    Saycia

    Mistrz Gry

    Pogoda

    Popołudnie, 7 lipca 2023

    Colorado Springs

    Częściowe zachmurzenie, burze
    Od 11° w nocy do 25° w dzień

    WHAT COMES AFTER

     

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

3

Szc

0

To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Wyczerpanie

Przy sobie:

To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Wyczerpanie
61
Pełnia zdrowia
To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Wyglądało na to, że panna Sinclair doszła do bardzo podobnych wniosków, co on sam. Ich obserwacje się pokrywały, analizy prowadziły do tych samych tropów, hipotezy niemal się zazębiały. Nie było wątpliwości, że badała pasożyta z równą obsesją, z taką samą chirurgiczną precyzją i głodem zrozumienia.

A jednak... różniło ich wszystko.

Stan nie szukał prawdy dla samej prawdy. Nie grzebał w martwych tkankach, nie śledził metabolizmu enzymów i nie rozrysowywał reakcji łańcuchowych tylko po to, by “wiedzieć”. On chciał znaleźć lek. Lek, który zatrzyma to piekło.
-Ale czy da się to zatrzymać?- Westchnął i delikatnie zamknął pudełko. Nie miał zamiaru jej tego zabierać.

Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, chciał z nią porozmawiać. Chciał, żeby pracowali razem. Wiedział, że mają wspólny cel, choć z różnych pobudek i, że razem mogą więcej niż osobno.
Miał nadzieję, że Elena zrobiła wszystko, co powinna - że przestrzegła obozowiczów, jakie środki ostrożności muszą zachować przy rannych, że miała plan jak zorganizować prawdziwy, bezpieczny szpital polowy, że zależało jej na ludziach, z którymi przez ostatnie miesiące dzieliła codzienność… a jednak... coś w nim szeptało, że mogło być inaczej.
Prawdopodobnie Sinclair robiła absolutne minimum, by nie wzbudzać podejrzeń. Czy kierował nią strach przed przyznaniem się, że tak naprawdę była kimś innym? Czy grupa nie wybaczyłaby jej, gdyby powiedziała prawdę i wyjaśniła, dlaczego skłamała? Stan nie do końca wiedział z jakim typem ludzi będzie miał tutaj do czynienia. Kolejne przeczucie podpowiadało mu jednak, że jego była przełożona mogła mieć za uszami więcej niż tylko sam fakt bycia naukowcem i właśnie dlatego siedziała cicho.

Powolnym krokiem wrócił na swój tron, czyli krzesło przy otwartym oknie, które chwilowo pełniło funkcję jego gabinetu, izby chorych i bazy operacyjnej w jednym. Usiadł ciężko, ze wzrokiem wbitym gdzieś w podłogę, a w palcach obracał papierosa.
Nie palił. Jeszcze nie teraz. Póki co kręcił nim lekko, jakby to miało pomóc mu uporządkować myśli. Już nawet wyciągnął chusteczkę, by przetrzeć spocone czoło, kiedy zza drzwi prowadzących do głównego korytarza rozległo się jakieś poruszenie.

Zamieszanie, głosy - ktoś coś powiedział podniesionym tonem, inny głos uciszał, jakby próbował powstrzymać wybuch emocji.
Stan uniósł głowę i spojrzał w stronę wejścia. Papieros w jego dłoni znieruchomiał.

Coś się działo.



@Mistrz Gry Maggie

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
62
Zdrowy Posiniaczony
Plecak, woda, strzelba (2 kule w magazynku), pistolet (17 naboi), scyzoryk, nóż, 2 granaty dymne, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Dwadzieścia minut było wiecznością, jakby czas się rozciągał, kpiąc sobie z ich pośpiechu. Oliver co chwilę zerkał na Axela, tak jakby miało to pomóc chłopakowi nie wykrwawić się i nie zemdleć.
Bał się, że ten po prostu nagle przestanie być… obecny, i że pomimo wszystkich starań, umrze na jego oczach. Tak jak Sage i kapitan Tate kilka tygodni wcześniej. Wtedy nic nie zrobił, bo się bał. A teraz? Nie wiedział, że był zdolny do takiego ryzyka.
-Tylko nie zasypiaj...- Powiedział i złapał Axela za rękę, chcąc dodać sobie i jemu otuchy. Uśmiechnął się nawet lekkim uśmiechem, który do tej pory zarezerwowany był tylko dla Ethana i Connora.

Gdy tylko zatrzymali się pod obozem, wyskoczył z SUV-a i pomógł Axelowi wysiąść, obejmując go ramieniem i asekurując każdy krok. Cole był słaby i najpewniej na granicy utraty przytomności, dlatego gdy dotarli do budynku i Oliver zobaczył te cholerne schody, był gotowy wnieść rannego na plecach.

Choć Oliver zdążył się przemyć po bójce z Landonem, nadal nosił na sobie ślady ich starcia. Na twarzy miał kilka zadrapań - jedno przecinało mu policzek, drugie ciągnęło się pod lewym okiem. Łuk brwiowy miał spuchnięty a na czole rósł dorodny, fioletowy siniak.
Ręce też były w kiepskim stanie. Na przedramieniu miał siniec szerokości dłoni, a łokcie i skóra były obdarte, jakby wcześniej przewrócił się na żwirze.
Choć oryginalnie miał jasną koszulkę, teraz była przesiąknięta krwią należącą do Cole’a. Materiał był mokry, czerwony i sztywny w miejscach, gdzie krew zaczęła już zasychać. Jego ubranie wyglądało jak po rzezi.
-Malcolm?!

@Mistrz Gry Maggie @Malcolm Hopkins @Axel Cole @Mistrz Gry Skirata

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
63
Boli głowa
wszystko i nic
Wcześniejszy spokój pomieszczenia dość szybko się skończył, gdy przynieśli Axela. Słowa Olivera od razu dotarły do uszu Jennifer, która pojawiła się w drzwiach głównego gabinetu. Krew, znowu krew, wszędzie krew.

Była pani weterynarz otworzyła szeroko oczy i zastygła w ruchu, jakby za moment miał ją ogarnąć atak paniki. Otworzyła szerzej usta, starając się wyartykułować, co należy zrobić. Robiła to przecież już tak wiele razy... Nie było to dla niej nic nowego. Jednak z każdym kolejnym razem było jej coraz trudniej, coraz gorzej. Przypominały jej się okropne chwile z czasów hotelu, kiedy była jedynym medykiem na posterunku.
Przyniosę... Przyniosę, co trzeba!
Pisnęła tylko. Miała na myśli odnalezienie Malcolma lub Aodhana. Nie zostawiała przecież Axela bez opieki, Stan już był w pomieszczeniu. Mógł pomóc. Trzeba jednak było znaleźć Malcolma, Elenę. Gdzie poszła? Jeszcze chwilę temu była tutaj, z nimi. A teraz? Wybiegła. Ethan został i pomógł Oliverowi jak tylko mógł z chłopakiem. Chciał położyć go na stole w głównym gabinecie, który jeszcze nie tak dawno był cały we krwi Sary. Niedawno skończyli tam sprzątać, a trup siostry Claire jeszcze nawet nie był wyniesiony. Jej ciało leżało na posadzce, przykryte kocami.
Pomogę ci. O–
Sapnął tylko, chcąc mu pomóc. Ethan zdecydował się zostać w pomieszczeniu, by pomóc Langleyowi. Szczególnie, jeśli trzeba było coś uciskać, w czymś pomóc. Zaczął nerwowo rozglądać się za opatrunkami, naciskał na ranę Axela dłonią, której drżały knykcie, a cała sylwetka napięta była do granic możliwości. Krew przeciekała przez jego palce, lepka i ciepła, a mimo to dłonie miał lodowate. Mówił coś pod nosem, powtarzając „jest dobrze, jest dobrze”, jakby próbował przekonać nie tylko siebie, ale i ciało chłopaka, które zdawało się słabnąć z każdą sekundą.

Kiedy do pomieszczenia wejdzie Malcolm lub któryś z medyków, Ethan był gotów natychmiast wyprowadzić Olivera na zewnątrz, pomóc mu złapać oddech i dojść do siebie. Wiele więcej tutaj przecież nie zdziała...
Informacja od Mistrza Gry
A więc czekamy tutaj na post od @Axel Cole i @Malcolm Hopkins, bo z tego co wiem tutaj przychodzi. Zostanie pewne z nimi @Stanislaw Dewer, @Oliver Langley zaś zostaje wyprowadzony. @Mistrz Gry Skirata będzie się Wami tutaj opiekował.

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Axel Cole

sheojmsj | 300 postów

Wyt

0

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

0

ubranie (buty, spodnie na szelkach, kraciasta koszula, bielizna, rękawiczki skórzane (P), okulary przeciwsłoneczne) | krótkofalówka, maczeta 35 cm, pistolet (glock 9 mm, (0 + 12 +24) ), KARABIN winchester 70 (pełny)| kieszenie itp. ( paczka papierosów (17 szt.), zapalniczka, scyzoryk, nóż myśliwski, latarka bateryjna (P), baterie (P), wytrych (7), napinacz (2) ) | plecak ( notes, długopis, chustka, igła, nić, woda (1L / 0.5 R), czarna cienka taśma, 2 puszki z jedzeniem (0.5 R, CH), 2 rolki bandaży, lina z bloczkiem 20 m )
Wielokrotne_rany_nożem_(zszyte_zabandażowane)

Przy sobie:

ubranie (buty, spodnie na szelkach, kraciasta koszula, bielizna, rękawiczki skórzane (P), okulary przeciwsłoneczne) | krótkofalówka, maczeta 35 cm, pistolet (glock 9 mm, (0 + 12 +24) ), KARABIN winchester 70 (pełny)| kieszenie itp. ( paczka papierosów (17 szt.), zapalniczka, scyzoryk, nóż myśliwski, latarka bateryjna (P), baterie (P), wytrych (7), napinacz (2) ) | plecak ( notes, długopis, chustka, igła, nić, woda (1L / 0.5 R), czarna cienka taśma, 2 puszki z jedzeniem (0.5 R, CH), 2 rolki bandaży, lina z bloczkiem 20 m )
Wielokrotne_rany_nożem_(zszyte_zabandażowane)
64
Czy chciało mu się spać? Nie powiedziałby. Egzystowanie na granicy świadomości, w jakie chwilami miał ochotę wpaść jego mózg, ciężko było nazwać snem. Ale czuł się słabo i chętnie by odpoczął choć na chwilę. Jakie to miało znaczenie tak w zasadzie? Czy nie lepiej, żeby ktoś taki spał, niż gdyby ruszał się co chwilę i stresował upływem czasu? Chyba nigdy nie zadał tego pytania komuś kompetentnemu.
Zerknął na rękę Olivera i na jego samego, przelotnie, na ułamek sekundy, po czym ponownie odchylił lekko głowę na wystrzępiony zagłówek fotela. Jakie to wszystko było beznadziejne.
— Zastanowię się... — wymruczał w odpowiedzi. Chyba nie było aż tak strasznie źle, skoro nadal potrafił rzucać nieśmieszne żarty.

Hamowanie było na swój sposób dziwne, jakby przyszło za wcześnie i za późno zarazem. Nie chciało mu się wstawać, nie chciał się w ogóle ruszać, ale to niechcenie pozostawił tylko w swojej głowie. Z pomocą Olivera, krzywiąc się raz za razem, kiedy owinięte zaledwie rany szurały sobie po bandażu i gazie, wysiadł z auta i stanął względnie prosto. Dziwne to było uczucie, być tak prowadzonym jak inwalida. Miał wrażenie, że nie stało się nic aż tak wielkiego i właśnie wygląda idiotycznie, miał nawet ochotę zdjąć z siebie rękę Langleya, ale rwący ból mięśni brzucha przy każdym kroku stopniowo wybijał mu to z głowy. I jednocześnie sprowadzał mentalnie na ziemię, do rzeczywistości, od której umysł najchętniej by teraz uciekł. Gdzieś tam pod rozpiętą koszulą widniały poplamione białe bandaże, opasywały dolną część torsu. Przyschnięte już teraz burgundowe plamki i kropki nie pochodziły co prawda od zewnątrz, zwyczajnie sami je wybrudzili jego własną krwią, ale i tak wyglądało to nieciekawie. Na ubraniach zresztą też była krew i to dużo więcej.
Poszukał ręką kieszeni, a przynajmniej tak to wyglądało, i zaklął pod nosem, kiedy znalazł tylko te w spodniach. No tak.

No więc paradowali tak przez szkołę aż do pokoju pielęgniarskiego, który teraz wraz z korytarzem służył za lazaret. Cole wcześniej uważał, że to zabawne, że korytarz nadaje się do tego bardziej niż gabinet, ale teraz już nie było mu do śmiechu. Nie podejrzewał, że tak szybko przyjdzie mu się tu położyć.
Rzucił okiem na schody, a potem na Olivera.
— Weź... nie stójmy tu tak — rzucił tylko, dając znać, że może iść, a przynajmniej tak uważa i zdania nie zamierza zmieniać. To by już była sroga przesada, jego ego było zbyt przytomne na takie akcje.

Podniósł wzrok na Jenny i chyba chciał w pierwszej chwili coś powiedzieć, ale wyraz jej twarzy skutecznie go uciszył. Cóż, Cole nie widział się w lustrze, nie było na to czasu, mógł tylko zgadywać jak to wygląda z boku, jeszcze dla kogoś, kto się zna.
Zerknął za nią przez ramię, kiedy wyleciała z pomieszczenia. A potem zaprowadzili go do stołu, na którym usiadł... Nie bardzo chciał się kłaść, to jakoś dziwnie mierziło w głowie.
A wtedy zobaczył koce przykrywające coś na kształt...
— To jest...? — Nie był pewien, co widzi, ale jakie rzeczy układa się w taki sposób? To nie wprawiało w dobry nastrój.
Pomagał im uciskać czy o co go tam poprosili. A jeśli tylko o nieprzeszkadzanie, to siedział spokojnie i starał się nie komentować. Jego oddech stawał się niespokojny, trochę szybszy niż normalnie. Z każdą mijającą w bezczynności chwilą różne myśli pojawiały się w głowie Cole'a i wymyślały kolejne bzdury. Bo przecież będzie dobrze, prawda?
— Kurwa, Oli... — prychnął cicho, zerkając nerwowo na kwitnące czerwienią bandaże. — Zjebaliśmy po całości. — Przymknął na moment oczy, mając wrażenie, jakby zaraz miało zawrócić mu się w głowie.

@Malcolm Hopkins @Stanislaw Dewer @Mistrz Gry Skirata @Oliver Langley @Mistrz Gry Maggie

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Zdrowy
65
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Po usłyszeniu komunikatu o rannym Axelu od razu porzucił plany o opiekowaniu się i zabawianiu Lizzy. Oddał ją po opiekę Bennetta, tłumacząc się jedynie pobieżnie. Przepatrzył ich sprzęt medyczny, którego zapasy uszczuplały się coraz bardziej, jednak nie zamierzał próżnować. Wziął to co wydawało mu się najbardziej potrzebne – kurs opioidowych przeciwbólowych, ostatni zestaw chirurgiczny, gazy, środki do odkażania, kroplówkę z wymaganym sprzętem, który można by przekształcić w aparaturę do przetaczania krwi, jeśli zajdzie taka potrzeba.
­Tu Alfa 1, nie wiem jak duże mamy problemy, ale z pewnością mamy. Jeśli transport dojedzie, dajcie znać. Kontakt radiowy ograniczamy do minimum. — Nadał, szybkim krokiem pokonując korytarze. Chciałby wiedzieć więcej, pytać o szczegóły, ale skoro wroga grupa potencjalnie wyczekiwała na ich komunikaty, nie powinien tego robić. Nie miał czasu. Prawdę mówiąc przestał myśleć o czymkolwiek, co nie dotyczyło kilku najbliższych minut. Znów wpadał w ten dziwny trans, który przychodził za każdym razem, gdy zaczynał ratować ludzi.
Zbiegł do gabinetu w momencie, w którym usłyszał parkującego SUV-a. Wtargnął do środka chwilę po chłopakach. Rozbiegane spojrzenie szybko ogarnęło sytuację i zebranych w pomieszczeniu ludzi.
Dewer, będę cię potrzebował. — Nie była to Elena, Jennifer czy Maggenis, ale Medyk nie zamierzał narzekać. Potrzebował kogoś na już, więc w jego głosie nie było ani krzty wahania. — Masz gazy, uciskaj to co cieknie, nie ma nic prostszego, nie? — Proste rozkazy, które nie spodziewały się sprzeciwu. Malcolm dopadł do Cole’a i rozpoczął od najtrudniejszej i najbardziej istotnej rzeczy – rozpoznania z czym na do czynienia. Próbował określić obrażenia, ich powagę i ilość, głębokość ran, szukał ewentualnych ugryzień. Sprawdzał świadomość chłopaka i wszystkie oznaki wycieńczenia. Tracił krew, to jasne; bladość, przyspieszony puls, nerwowość, wyblakłe błony śluzowe mogły oznaczać, że zbyt dużo już wyleciało z Axela.
Co u licha się tam stało? Ile możesz mi powiedzieć o jego stanie? Jak długo wygląda jak cholerne sito? — Spytał Landona, bo Oliver wraz z Ethanem zdążyli zniknąć mu z oczu. Przy okazji zrobił podskórną iniekcję z morfiny w kontrolowanej dawce, może zbyt małej, by całkowicie zagłuszyć ból, ale Malcolm nie chciał, by Axel odpłynął.

@Mistrz Gry Skirata @Stanislaw Dewer @Oliver Langley @Axel Cole

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
66
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Zaczynając od rzeczy najciekawszych: Axel Cole. Wyglądał trochę jakby wrócił z wojny - zarówno przez to jak wyglądało jego dosztukowane, poniszczone i zabrudzone ubranie, przez liczne i wymagające uwagi rany, jak i charakterystyczny wzrok. Z drugiej strony, ubranie wyglądało na nowe i dzisiaj zniszczone, a Cole, jak i pozostali chłopacy wydawali się... wykąpani. Przy ciągłym braku wody kiedy ostatnio kąpał się Hopkins albo Dewer? Czy był to powód, żeby Axelowi zazdrościć? No cóż.

Ugryzień mieli medycy nie znaleźć. Bandaży na chłopaka nie szczędzono, ale i tak powoli sobie przeciekały. Po kolei jednak! Lewą dłoń i okolice nadgarstka Cole miał pociętą długimi szramami, jak miało się okazać od prób łapania noża. Pomiędzy łokciem a pachą, po wewnętrznej stronie ręki miał kilka, raczej płytkich (ale wciąż) punktowych ran głębokich na 1-2 cm. Lewy bok i brzuch miały mniej i bardziej sączących się plam. Miało to być siedem wartych odnotowania ran kłutych i jeszcze kilka ledwie dziabnięć na które wystarczy plaster. Czy dużo już z niego wyleciało? Ano niemało, bo...
Co.. ja?
Miller zdziwił się, że jest o coś pytany, a Axel nie jest... cholera wie, usypiany do jakiejś operacji, czy coś? Tak to się dzieje w szpitalu, prawda? Odstawili go, to teraz trzeba wyjść i nie przeszkadzać.
No jak to co? Wyskoczyła na niego jakaś cipa z kosą! Nie widać? Kurwa, nie wiem, strzelałem się z jakimś łysolem, a potem grzałem gaz do podłogi, Langley go na tyle opatrywał. Jakieś... eee... no z dwadzieścia minut. Dwadzieścia pięć może, co nie?
Ostatnie zadał bardziej do Cole`a - to ten miał nowy zegarek, a patrzenie na zegarek to było ostatnie co Landon miał w głowie w trakcie strzelaniny i brawurowej jazdy. Swoją drogą, jak Hopkins wymienił te kilka słów, to zauważył też, że Miller jest... cóż... pobity. I to tak raczej solidnie, raczej pięściami, niż jakimś sprzętem. Oliver zresztą również, chociaż trochę mniej. Landon do tego był bardzo zniecierpliwiony. Do tego na pasku wisiał mu AK, którego nerwowo co chwilę poprawiał.
Eee... no, ten... coś jeszcze?
W sensie: czy coś jeszcze Hopkins chciał wiedzieć? Bo Landonowi jakby bardzo się gdzieś spieszyło.

Także: Czy Axel stracił dużo krwi? Tak. Czy zbyt dużo? Możliwe. Czy Malcolm miał doświadczenie z podobnych sytuacji z przeszłości, czy określał na oko i na wyczucie? Czy była szansa, że im się tu przekręci? Z tą ilością sprzętu, medyków i potencjalnych dawców była to raczej mała szansa. Takie przysłowiowe 10% - mało, ale nie zero. Bardziej rozbijało się to o kwestię: ile czasu zajmie chłopakowi dojście do siebie? Jak będą wyglądały blizny? Czy uda się uniknąć powikłań?
Albo jak by to określili pesymiści: dziesięciu na sto by nie uratowali w podobnej sytuacji.
Hopkins nosił coraz więcej czapek. Czapkę mężczyzny. Czapkę ocalałego z apokalipsy. Czapkę partnera w związku. Czapkę medyka. Czapkę członka Rady. Było tych czapek całkiem sporo, z czego kilka nowych. Różne z nich wywoływały różne myśli i pytania w głowie. Na przykład: co teraz się dzieje z Gaby? Albo: co, jak już zużyją ostatni zestaw chirurgiczny? A ostatnio pojawiało się nowe, nawracające regularnie pytanie: czy powinienem teraz zajmować się tym co właśnie robię?

Cole siedział sobie na stole... ktoś zaraz będzie chciał mu zdjąć bandaże... znaczy oderwać, bo przyschnęły = ból. Potem pewnie pomacać, posprawdzać = ból. Potem szycie, czyli przekłuwanie metalową igłą skóry = ból. Eh...
No... jeszcze go jakąś igłą kłują... a nie, to znieczulenie. To jednak zajebiście. Chociaż mogliby zapodać trochę więcej. Było dużo osób na małej przestrzeni. Ktoś niechcący przechodząc obok, żeby coś podać, ucisnąć albo wyjść, kopnął niechcący koc i Axel zauważył, jak materiał zsuwa się z pobladłej dłoni, którą ta sama osoba zaraz przykryła przepraszając. Chyba... chyba też tak nie skończy, prawda? A tak swoją drogą... był tu dla swojego dobra, czyż nie? Więc chyba pozwoliliby mu zapalić, skoro to by go zrelaksowało? Chyba mają trochę wyrozumiałości dla rannego?

Dr. Dewer ledwo zapoznał się z ciekawymi badaniami, a tu już coś nowego się działo! Istny chaos! Zwłaszcza w porównaniu do pracy samemu. Ale hej! Więcej pacjentów to więcej możliwości! Stanislawowi zdecydowanie lepiej analizowałoby się ten przypadek z aromatem tytoniu w ustach. Dostał polecenie przytrzymywania rany. Jeśli to zrobił, to czy ten chłopak wskakiwał w zakres osób, za które Dewer poczuwał się odpowiedzialny? Był jego pacjentem, pacjentem tego tutaj medyka, czy pacjentem ich obu? A tak w ogóle to kto to był? I jak to się stało, że doktorowi (nauk...) trafiło się zadanie z którym poradziłby sobie kulawy szympans? (Albo co gorsza, student.)

@Stanislaw Dewer
@Oliver Langley
@Axel Cole
@Malcolm Hopkins

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

3

Szc

0

To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Wyczerpanie

Przy sobie:

To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Wyczerpanie
67
Pełnia zdrowia
To co w labolatorium z którego sie nie rusza
Do gabinetu wpadło trzech młodych chłopaków, którzy wyglądali jak po ciężkim boju z rzeczywistością.
Stan z trudem wstał z krzesła. Jego kolano chrupnęło nieprzyjemnie, a kręgosłup dał znać, że pamięta ostatnie godziny spędzone na podłodze. Przeszedł zaledwie połowę gabinetu, kiedy drzwi do bocznego pokoju otworzyły się z trzaskiem, a Jen wyleciała jak z procy.
-Panno Jen! Potrzebujemy…!- Zaczął, jednak nie dokończył. Jego nowa asystentka właśnie się ulotniła, ale, no cóż - nic straconego! Okazało się bowiem, że to on miał zostać dzisiaj asystentką...
-Zrozumiałem.- Odparł krótko Malcolmowi, tonem, który brzmiał bardziej wojskowo niż lekarsko. Nie był zły. Wręcz przeciwnie - dobrze, że nieznajomy postanowił włączyć go do akcji ratunkowej.

Pochylił się nad ciałem chłopaka, ze skupioną twarzą i zmarszczonym czołem. Rana za raną. Młody dostał naprawdę porządne baty, i to nie od jednego cięcia, a całej serii cięć.
-Ktoś cię próbował poszatkować jak mięso na targu…- Mruknął cicho, choć głównie do siebie. Potem ostrożnie, ale zdecydowanie, jedną ręką przycisnął gazę do miejsca, gdzie krew wylewała się spod skóry. Drugą, złapał za nadgarstek pacjenta.
Oparł się mocniej o stół i zaczął oceniać sytuację:
-Puls szybki, słabo wyczuwalny. Oddycha sam, ale płytko. Jest blady, spocony, napięcie mięśniowe niskie…- Przez chwilę milczał, trzymając ucisk i skupiając się tylko na tym. Krew przesiąkała przez gazę - ciepła i lepka. Czuł jej zapach. Znał go aż za dobrze.
-Nie widzę ugryzienia, przynajmniej nie od tej strony na którą patrzę.- Powiedział i nachylił się lekko, przyglądając się dłoni i nadgarstkowi rannego. Szarpane cięcia, część powierzchowna, część głębsza - do dezynfekcji, klejenia i szycia. Przemyślał już, co mógłby zrobić, ale najpierw...
Uniósł lekko głowę w stronę Malcolma, a jego ton był spokojny:
-Jestem lekarzem polowym z wieloletnią praktyką. Jeśli chcesz, możemy się podzielić. Wezmę rękę - dłoń, nadgarstek i ramię. Potrzebuję tylko kleju chirurgicznego i zestawu do szycia. Macie coś takiego?- Zapytał.-Oczywiście, jeśli tobie to pasuje. Nie zamierzam się wtrącać, jeśli wolisz działać sam.- Dodał, uśmiechając się lekko.
Nie znosił pracy w zespole. Nie dlatego, że uważał się za lepszego - po prostu lepiej mu szło, gdy nie musiał się z nikim konsultować. Gdy nikt nie stał mu za plecami. Ale tu chodziło o czyjeś życie, a to zawsze stawiało dumę i przyzwyczajenia niżej na liście.
Zakaszlał w rękaw, krótko i chropowato, jakby gardło przypomniało mu, że powinien zapalić tego cholernego papierosa.
-Chłopcze, ustaw się w kolejce, bo i tobie wypadałoby się przyjrzeć...- Rzucił do Landona, kiedy ten skończył mówić.

@Axel Cole @Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Skirata
Ostatnio zmieniony 01 sie 2025, 11:06 przez Stanislaw Dewer, łącznie zmieniany 1 raz.

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
68
Zdrowy Posiniaczony
Plecak, woda, strzelba (2 kule w magazynku), pistolet (17 naboi), scyzoryk, nóż, 2 granaty dymne, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Oliver po raz kolejny w swoim życiu usłyszał: „zjebaliśmy”. Zacisnął szczękę, ale nie odpowiedział od razu. Mimo że próbował zebrać myśli, wszystko w jego głowie kręciło się w kółko jak zepsuty projektor - to on zjebał.
Ten cały wypad w teren to pasmo spięć, kłótni i decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Od początku wszystko szło nie tak. Dlaczego, do cholery, nie mógł się po prostu z każdym dogadywać? Dlaczego zawsze musiał być taki nerwowy i podnosić głos? Dlaczego wszędzie robił sobie wrogów?
Gdyby nie sprzeczka z Landonem, zebraliby więcej prowiantu. Nie pokusiliby się o przystanek w tym przeklętym zajeździe. A teraz Axel leżał tutaj, rozszarpany jak stary worek po mące, i Oliver miał wrażenie, że to wszystko jego wina.
Bo to on zaczął kłótnię, prawda? A może to Landon? Nie był już pewien. Wszystko zlało się w jedno. Ale jedno wiedział na pewno - nie wybaczy sobie, jeśli Axel tego nie przeżyje.
-Przykro mi, przepraszam…- Wymamrotał i chciał dodać coś jeszcze, ale wokół zrobiło się okropne zamieszanie.

Poczuł jak Ethan chwyta go z ramię i wyciąga na zewnątrz. Nie stawiał oporu, bo Axelem miał zająć się Malcolm.

Dalej na - viewtopic.php?t=508&start=30

@Axel Cole @Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Maggie

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Axel Cole

sheojmsj | 300 postów

Wyt

0

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

2

Int

1

Szc

0

ubranie (buty, spodnie na szelkach, kraciasta koszula, bielizna, rękawiczki skórzane (P), okulary przeciwsłoneczne) | krótkofalówka, maczeta 35 cm, pistolet (glock 9 mm, (0 + 12 +24) ), KARABIN winchester 70 (pełny)| kieszenie itp. ( paczka papierosów (17 szt.), zapalniczka, scyzoryk, nóż myśliwski, latarka bateryjna (P), baterie (P), wytrych (7), napinacz (2) ) | plecak ( notes, długopis, chustka, igła, nić, woda (1L / 0.5 R), czarna cienka taśma, 2 puszki z jedzeniem (0.5 R, CH), 2 rolki bandaży, lina z bloczkiem 20 m )
Wielokrotne_rany_nożem_(zszyte_zabandażowane)

Przy sobie:

ubranie (buty, spodnie na szelkach, kraciasta koszula, bielizna, rękawiczki skórzane (P), okulary przeciwsłoneczne) | krótkofalówka, maczeta 35 cm, pistolet (glock 9 mm, (0 + 12 +24) ), KARABIN winchester 70 (pełny)| kieszenie itp. ( paczka papierosów (17 szt.), zapalniczka, scyzoryk, nóż myśliwski, latarka bateryjna (P), baterie (P), wytrych (7), napinacz (2) ) | plecak ( notes, długopis, chustka, igła, nić, woda (1L / 0.5 R), czarna cienka taśma, 2 puszki z jedzeniem (0.5 R, CH), 2 rolki bandaży, lina z bloczkiem 20 m )
Wielokrotne_rany_nożem_(zszyte_zabandażowane)
69
Zdrowy Obryzgany_trupem
ubranie [buty, spodnie na szelkach, kraciasta koszula, poplamiona kurtka [w samochodzie], bielizna, rękawiczki skórzane, okulary przeciwsłoneczne] | maczeta 35 cm, pistolet [glock 9 mm, [0 + 12 +24] ], krótkofalówka | kieszenie itp. [ portfel z wizytówkami, paczka papierosów [18 szt.], zegarek sportowy, zapalniczka, scyzoryk, nóż myśliwski, latarka bateryjna + baterie, wytrych [7], napinacz [2] ] | plecak [w samochodzie!] [ notes, długopis, rękawiczki bawełniane, chustka, ładowarka do zegarka, igła, nić, woda [1L / 0.5 R], czarna cienka taśma, 2 puszki z jedzeniem [0.5 R], 2 rolki bandaży, lina z bloczkiem 20 m, 1 przerażona kwoka i 2 kurczaki ]
— Co? Ni...e... — Ale nie dokończył niczego, bo Oliver zniknął wraz z Ethanem.

Dewer. Co za Dewer? To imię obiło się głucho o czaszkę i nie wzbudziło niczego więcej niż kurz wśród bałaganu. Potrzebował chwili na upewnienie się, że kompletnie nie kojarzy gościa. Przez sekundę było to najważniejsze spostrzeżenie, zanim nagłe szarpnięcie bólu przez dociśniętą gazę zrzuciło go z powrotem do rzeczywistości; Cole syknął ciężko i zgiął się trochę, trochę krzywo, bo prawą ręką podpierał się o blat stołu.
— Jakieś ścierwo... — Chyba nie skontaktował, że to było pytanie retoryczne.
Serce zatłukło się za żebrami. Nie lubił tego dźwięku. Nie był pewien, czy już go słyszał, ale brzmiał bardzo niepokojąco, tylko podkręcając wewnętrzną panikę. Czemu to musiało tyle trwać? Nie powinni się spieszyć? Co za różnica, co się stało, mają efekt przed nosem...
— A bo ja wiem? — prychnął na wydechu, wyłapując pytające spojrzenie Landona. — Byłem trochę zajęty... — tak jakby nikt z nich nie zauważył, niewykrwawianie się było całkiem absorbujące.
Rzucił wzrokiem dookoła, brudna podłoga, koc, ręka pod kocem... Ponownie napotkał obcą twarz. Dewer macał jego nadgarstek i mruczał do siebie, a Axel miał wrażenie, że robi się duszno. Nie dosłownie, ale w jakiś sposób tak, jakieś dziwne, niekomfortowe uczucie zaczęło pełzać pod spoconą skórą. Nerwowe. Jakby zaraz miał się poderwać z miejsca, ale nie wiedział jeszcze po co.
— Nic mnie nie ugryzło — odparł Dewerowi trochę przez zęby. Nie dlatego, że facet go wkurzał, choć trochę tak było.
Drobne ukłucie było dziwne. Nie pasowało to tego całego paskudztwa, do przypadkowego rozrywania tego, co nacięte i rozklejania tego, co próbowało samo się zalepić. Delikatne ukłucie igły wydawało się wręcz niezauważalne, jakby było już poza kategorią bólu. Efekty nie przyszły od razu, co było swego rodzaju rozczarowaniem.
— Działajcie jak chcecie, tylko dajcie mi fajka... — Czyżby jednak morfina działała? Biorąc pod uwagę szybki puls i małą masę, to całkiem możliwe. A może po prostu było mu już wszystko jedno.
Sięgnął prawą ręką do jednego z uciskanych opatrunków, jakoś tam odruchowo, ale jego dłoń nie zawędrowała daleko. Była podpórką i do tej roli szybko wróciła, kiedy prawie się przez to kiwnął. Niedobrze, źle. Rzucił okiem na stół, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić, przymus utrzymywania jednej pozycji też był niepokojący, a wizja jej zmiany wywoływała wewnętrzną awersję. Jak dotąd każda zmiana pozycji była kolejną porcją bólu ruszających się tkanek, chciał tego uniknąć.

@Malcolm Hopkins @Mistrz Gry Skirata @Stanislaw Dewer
Jak dobrze Axel zniósł podróż?

Rzut na wytrzymałość (0)

3

[3] = 3

Nie udało się, ale... (dodatkowa korzyść)

Gabinet Pielęgniarki

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

1

Zmy

2

Cha

2

Zre

2

Int

3

Szc

1

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Zdrowy

Przy sobie:

Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Zdrowy
70
Zdrowy
Pistolet + 3 magazynki (54szt), 2 noże wojskowe, latarka, papierosy, krótkofalówka, zapalniczka, pusty plecak medyczny.
Pokiwał jedynie głową na raport, który składał mu Dewer. Sprawa byłą prosta i jednocześnie skomplikowana – wiedzieli co mają zrobić, ale nie mieli do tego najlepszych warunków. To kolejny powód, dla którego nie mogli tu zostać, musieli wciąż się przemieszczać, wysyłać ludzi na zwiad i po zapasy… a później ci ludzie wracali, poszlachtowani i wycieńczeni. Błędne koło, które wciąż trwało, boleśnie przypominając o tym, że żyli w paskudnych czasach.
Cieszę się, że masz doświadczenie, ale to ostatni zestaw chirurgiczny. Nie mamy kleju. Szyjemy tylko to co musimy i jest najgłębsze, resztę oczyszczamy i zabezpieczamy. Możesz zająć się ręką, ja biorę tułów. — Znów ten jednostajny ton, spokojny i rzeczowy. Ruchy Malcolma były jednak szybkie, wzrok rozbiegany, gdy przeskakiwał pomiędzy kolejnymi ranami. Na Landona zerknął pobieżnie i odesłał go krótkim skinieniem głowy – niewiele mógł pomóc, niewiele wiedział, oni wszyscy byli i tak zbyt roztrzęsieni, by pomóc w czymkolwiek. Może to faktycznie nieistotne, bo żaden szczegół z tamtych wydarzeń i tak nie załata ciała Cole’a.
Fajkę dostaniesz jak skończymy. Podałem ci morfinę, wystarczy używek jak na jedno posiedzenie. — Wymruczał, nieszczególnie przejmując się ewentualnymi protestami i wymaganiami. Być może skoro Axel prosił o papierosy nie było z nim aż tak źle, a może właśnie było i ten przejaw lekceważenia własnego stanu powinien ich niepokoić.
Prawdę mówiąc Hopkins nie był lekarzem i nigdy się nim nie czuł. Nagle jednak stawał się chirurgiem, psychiatrą i traumatologiem. Gdzieś głęboko przerażała go myśl, że ludzie (nie mając większego wyboru) powierzali mu swoje życia. W takich momentach jak ten, nie zastanawiał się jednak nad istotą tego strachu; nie mógł, inaczej po prostu by z nim przegrał.
Kładziemy go ostrożnie. — Powoli przechylił ciało chłopaka, pilnując aby Dewer również go asekurował. Ruch miał być płynny i wolny. Musieli mieć lepszy dostęp do ran, szczególnie jeśli zamierzali je szyć. — Axel, jaką masz grupę krwi? — Spytał, nie tylko dlatego, że naprawdę chciał wiedzieć. Zamierzał odciągać uwagę chłopaka od wszystkiego co tu się działo. Ubrał rękawiczki i zaczął odsłaniać pierwszy z bandaży na boku, pomagając sobie środkiem do dezynfekcji, by zesztywniały materiał łatwiej odszedł. Pacjent nie powinien czuć bólu, ewentualnie lekki dyskomfort – morfina i tak blokowała większość bodźców. W końcu oczyści ranę i przygotuje ją do szycia. Jeśli będą mieli więcej niż jedną igłę, pozwoli także szyć Dewerowi, jeśli uzna, że rany na ręce właśnie tego wymagają.
Łatanie ran kłutych nie może być trudniejsze niż szycie tkanek po amputacji, a przecież właśnie to robił kilka godzin temu. To powinna być formalność. Jego dłonie nawet się nie trzęsły. Kiedyś być może byłoby inaczej, ale ostatnie tygodnie sprawiły, że Malcolm wahał się coraz mniej i stawał się chłodny; jak chirurgiczna stal.


@Mistrz Gry Skirata @Stanislaw Langley @Axel Cole
Jak Malcolmowi pójdzie zabieg?

Trudny rzut na inteligencję (3)

2

[2]+3-1 = 4

Udało się, ale... (dodatkowa niekorzyść)

Wróć do „Pierwsze Piętro”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się