Poparzenia_(poprawa)
Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
- Em... - zamyśliła się na chwilę ta nieszczęsna Vi i rzuciła okiem to na łóżko w którym leżały, to na drugie, gdzie spoczywał jej szpej. Drugie zagracone należało do jednego z samców, z kolei wcześniej tarzały się bliżej tego Rudowłosej... - Yyyy... Erwina, ale jak przerzucę swoje zabawki, to jego będzie tamte! - stwierdziła tak jak gdyby odkryła nowy pierwiastek chemiczny, bo przecież ten na pewno nie zauważy różnicy!
Czując pazurki DeShawn na sobie, Tate lekko napięła mięśnie, by zaraz przymknąć oczka i wymruczeć w chwili, gdy jej szyjkę zasypały drobne pieszczoty. Bez wątpienia był to jej słabszy punkt, bo dziewczyna od razu stała się bardziej zrelaksowana i niemal automatycznie wyeksponowała ją bardziej, byle odczuć tam jeszcze więcej ruchów warg.
- Widzisz, mam szerokie zainteresowania... - odparła i na chwilkę przystopowała Rudą, by zaraz docisnąć jej nadgarstki do łóżeczka i nawiązać kontakt wzrokowy. Pochyliła się też nad nią bardziej i przylgnęła do uszka, które zaraz liznęła. - I zaczyna podobać mi się to, w jaki sposób okazujesz swe nutki zazdrości i... zaborczości - wyszeptała celowo tak, aby jej oddech drażnił małżowinkę, którą zaraz delikatnie przygryzła ząbkami. Z kolei gdyby tylko szło dostrzec jej lico... oj tak, mina Vi zdradzała jedno, lubiła się z kimś drażnić w ten sposób; takie świeżutkie odkrycie.
- Młodzi rekruci, powiadasz... - niejako powtórzyła jej słowa, luzując uścisk i przechodząc własnymi ustami na szyjkę Elizabeth. Zaczęła odpłacać się jej pięknym za nadobne, atakując ją drobnymi muśnięciami i pocałunkami, to na jednej, to na drugiej stronie.
- Axel ma ten vibe jeszcze nieopierzonego szeregowego i o dziwo ten brokuł na głowie całkiem mu leży, przynajmniej w połączeniu z tymi jego oczkami... - rzekła i nim DeShawn by nie zaprotestowała, tudzież wyraziła swego oburzenia tym tematem, Vi od razu zamknęła jej usta własnymi w krótkim, acz namiętnym pocałunku, przy którym nie omieszkała ponownie zasmakować jej języczka.
- Max jest całkiem miły dla oka i zastanawiam się, co też skrywa pod bluzą i t-shirtem... do tego ma ten agresywny charakterek. Zakładam, że miał powodzenie jeszcze za czasów szkolnych, a na imprezach niejedna chciała aby zabrał ją do pokoju na piętrze i... - wspaniałomyślnie brunetka nie dokończyła tej myśli i nakierowała swe usta w kierunku brzuszka Pani Sierżant, póki co omijając jej biust i sterczące na baczność wisienki. Muśnięcia wargami i języczkiem naznaczały obszar niemal do samego podbrzusza...
- No i ten nowy podporucznik też jest niczemu sobie, ten samy typ urody, służbista ale gdyby tak dać mu gabinet i zakraść się tam wieczorem, wsuwając pod biurko gdy zajmował się raportami... - uśmiechnęła się łobuzersko i powróciła na pozycję wyjściową, czyli prężąc nad Eli i puszczając jej oczko. O jeżu kochany, jak ona musiała być poirytowana!
- Gumki, tabletki i inne gadżety powinny być nadal dostępne do znalezienia i trzymające swój termin... - powiedziała i skradła jej kolejny pocałunek, tym razem króciutki. - I cóż to za słówka, "o innych kobietach nawet słyszeć nie chcę", czyżby urodziwych w naszej społeczności brakowało? - spytała i specjalnie przeciągała poszczególne zgłoski, a jej dłoń wsunęła się między uda żołnierki, by pogładzić ich wewnętrzną część i niby przypadkiem zahaczyć o wilgotne i rozgrzane łono, które zdaje się w ten sposób okazywało swój apetyt na rundę drugą...
... co akurat było doskonałą wiadomością dla samej Vi, gdyż i jej apetyt rósł, a ciało było gotowe do akcji. I właśnie wtedy Vi pochyliła się ponownie, co skutkowało cudzym protestem i chęcią przejęcia inicjatywy.
- If you're ready... - wyszeptała kusząco i ułożyła się obok DeShawn, po czym położyła dłoń na jej poliku i złożyła na jej ustach długi, wilgotny i namiętny pocałunek, poprzedzony i zakończony wpatrywaniem się w jej piękne oczy. - ... then take me like you mean it, we do not have much time... - dodała, cały czas gładząc ją delikatnie po policzku.
Panowie w końcu wrócą z warty; lecz do tego czasu Tate chciała myśleć tylko i wyłącznie o Elizabeth... a raczej być w stanie, który w ogóle nie pozwoliły na sformułowanie myśli lub słowa. Lepszej okazji do przejęcia inicjatywy ta raczej nie dostanie...
@Elizabeth DeShawn