•  
    Ostatnio krążą następujące plotki:
    - Ashley, Logan i Gaby poszli poszukać benzyny
    - Shin i Lexie poszły na polowanie w okolicach Zoo
    - Malcolm wyruszył z Zoo z misją dyplomatyczną do Akademii Lotniczej
    - Ekipa w Akademii Lotniczej buduje pułapki i ogólnie szykuje się na wojnę

    Mmaggie

    Główny Mistrz Gry

    Morowsky

    Admin

    Plamczak66

    Admin

    Saycia

    Mistrz Gry

    Pogoda

    Popołudnie, 7 lipca 2023

    Colorado Springs

    Częściowe zachmurzenie, burze
    Od 11° w nocy do 25° w dzień

    WHAT COMES AFTER

     

Rayne Sullivan

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi), bagnet OKC-3S, latarka, notatniczek i ołówek, multitool, zegarek z kompasem, lornetka, krótkofalówka
Pełnia zdrowia
1

Rayne Sullivan

Komandor Shepard (Mass Effect)

imię i nazwisko

Rayne Sullivan

data urodzenia

20-08-1995 (28 lat)

miejsce urodzenia

Orlando, USA

zawód

Kpt, US Marines

słabe strony

- Wypadek sprzed kilku miesięcy odbił się na kondycji Rayne. O ile została poskładana do kupy, tak nadal znajduje się w fazie rekonwalescencji. Zmaganie się z większymi ciężarami oznacza ból barku, długotrwały wysiłek głównie pod postacią biegu z obciążeniem odbija się na prawej nodze, a nadmierne skupienie dominującego oka m.in. za sprawą korzystania z urządzeń optycznych czy lornetek czasem kończy się nagłym, krótkotrwałym atakiem migreny.
- Lata spędzone w mundurze i specyficznych warunkach sprawiają, że żołnierka ma problemy ze współpracą ze sporą gamą osób ze środowiska cywilnego. Bywa zbyt wymagająca, szczególnie jeśli idzie o działania, które z perspektywy przeciętnej osoby podchodzą pod zbyt radykalne. Jej empatia pozostawia wiele do życzenia.
- Życie Rayne obracało się wokół pełnego zaangażowania w służbę, dyscyplinie i przestrzeganiu hierarchii, czyli rzeczy nie zrozumiałych dla większości obywateli w wojskowym tego słowa znaczeniu. Sprawia przez to wrażenie odludka i ostatniej osoby, która byłaby w stanie podtrzymać werbalnie morale przeciętnej grupy. Ciężko jest jej znaleźć wspólne tematy do rozmowy z innymi, gdyż lata sprzed pójścia w kamasze uznaje za odległą przeszłość, do której nie ma zamiaru wracać.
- Jeszcze przed pandemią cechowała się bezwzględnością, wyrachowaniem i wybiórczą moralnością. O ile obecnie te cechy zyskują na wartości, tak nie każdemu oparte o nie decyzje muszą przypadać do gustu.

mocne strony

- Jako oficer US Marines, z latami doświadczenia w polu, jest obeznana w obsłudze pokaźnej gamy sprzętu wojskowego oraz zna się na szeroko pojętym rzemiośle wojennym, co uwzględnia m.in. strzelectwo, walkę wręcz, survival, taktykę, wspinaczkę, pływanie.
- Jej wyuczoną specjalizacją była inżynieria wojskowa, przez co Rayne ma wprawę w budowie fortyfikacji i prowizorycznych zabudowań, eliminacji takowych oraz posługiwaniu się materiałami wybuchowymi.
- Niejednokrotnie działała pod presją i zachowuje zimną krew w sytuacjach, gdzie kompan wykrwawia się na śmierć, a nad głową świstają kule. Ciężko złamać jej ducha na tyle, by wycofanie się z pola walki wynikało ze względów innych niż taktyczne.
- Jest z bólem za pan brat. Brak stosownych medykamentów nie sprawia, że nie jest w stanie kompletnie funkcjonować. Jak dotąd nie ugięła się pod ciężarem bagażu doświadczeń oraz skutków podjętych decyzji.

ciekawostki

- Wcześniej sprawność fizyczną opierała na doskonałej kondycji i sile. Po wypadku i wybuchu pandemii została zmuszona do zmiany nawyków, przez co stała się wyjątkowo finezyjna. Adaptacja ta obfituje w świetną koordynację ruchową, oparcie walki wręcz na seriach chwytów obezwładniających i kontratakach oraz położeniu nacisku na dyskrecję w czasie działania w terenie.
- Zafarciła z grup krwi, AB Rh+, gdyż to czyni z niej uniwersalnego biorcę. Ma ją odnotowaną w trzech miejscach: wyryta na nieśmiertelniku, w przenoszonym dokumencie oraz wypisana przy bucie. Efekt starych nawyków.
- Od czasu włożenia munduru jej życie stało się monotematyczne i obracało wokół służby wojskowej. Nawet jedyny potwierdzony przez osoby trzecie romans miał miejsce z osobą przejawiającą podobne do jej własnego charakteru cechy, przynajmniej część z nich.
- Nigdy tego nie przyzna, lecz na swój sposób zależy jej na członkach najbliższej rodziny, choć dla większości z nich jest niemalże wyklęta. Miała swoje sposoby na uzyskanie informacji odnośnie tego, gdzie przebywają i co poczynają. Zaleta posiadania niezłych kontaktów w wojskowym środowisku.
- Jej dawna tożsamość to Freya DeShawn. Dokonała zmiany imienia i nazwiska po opuszczeniu rodzinnego domu, w ramach wejścia w dorosłość z czystą kartą i robienia kariery bez ojcowskigo patronatu.
- Gry na gitarze uczyła się podczas spokojniejszych chwil na misji zagranicznej, od jednego z bliższych jej żołnierzy. Jest temu najbliżej do miana hobby.
- Dysponuje całkiem szeroką gamą głosu. To, że ma naprawdę mocny niski oraz umie się wydrzeć to oczywiste, w piechocie morskiej to tryb domyślny. Pierwotny jest tym zdecydowanie słodszym i doskonale współgrającym z umiejętnością gry na instrumencie. Zdarzało jej się nucić coś pod nosem podczas brzdąkania na gitarze, po trzykrotnym upewnieniu się, że nikt koncertu nie usłyszy.
-O ile nigdy nie miała fioła na punkcie motoryzacji, tak przejawiała pewną słabość do sportowych aut. Nie bez powodu jeździ obecnie pożyczoną na czas nieokreślony Suprą. Ogólna manewrowość i trwałość typowa dla starszych Toyot stanowiła skuteczny argument „za”. Prywatny Dodge Viper '06 to nie jest ale nie można mieć wszystkiego...
- Gdyby miała wybrać jedyny napój, który będzie popijać do końca życia, byłaby to yerba. To ona po raz pierwszy wywołała u niej efekt motylków w brzuszku.
- Z domu rodzinnego ma zaledwie jedną pamiątkę, niewielką pluszową kapibarę, prezent na szesnaste urodziny. Czy korzysta z niej zgodnie z przeznaczeniem? Ściśle tajne.
- Jeżeli chodzi o jedzenie, nigdy nie była wybredna, co przydawało się nie tylko zawodowo, ale i w obecnych warunkach. Perspektywa spożycia zupy zrobionej z odciętej głowy ryby i znalezionego w lesie zielska jakoś jej nie przeraża. To odpowiednik szpinaku i brokułów z dzieciństwa, przełykała i jakoś od tego nie umarła. Nie miała większego wyboru, będąc osobą oszczędną i stroniącą od gotowania.
- Ma suche, lub jak kto woli, czarne poczucie humoru. Na przykładzie ciągle noszonej zwłaszcza w Akademii Lotniczej kominiarki. Na pytanie po co jej ona odpowiedziała wprost, dla ukrycia twarzy. A co ma dwie łapy i szczeka? Pies pół-przewodnik...

siła

0

zręczność

2

wytrzymałość

0

inteligencja

0

charyzma

1

zmysły

0

szczęście

0

ekwipunek

- Hełm balistyczny
- Ochraniacze na kolana i łokcie
- Kamizelka zintegrowana z wkładami balistycznymi oraz ładownicami (cztery karabinowe, dwie pistoletowe, dwie na granaty i worek zrzutowy)
- Karabin szturmowy M27 IAR z celownikiem ACOG i dwoma pełnymi magazynkami (60 naboi)
- Pistolet SIG Sauer M17 z pełny magazynkiem (21 naboi)
- Bagnet OKC-3S
- Opaska zaciskowa oraz bandaż
- Latarka wraz zapasową baterią
- Plecak patrolowy o pojemności 50l
- Podstawowe środki higieniczne
- Przyrządy piśmiennicze, zeszyt wodoodporny i komplet dokumentów
- Śpiwór
- Multitool
- Zegarek z kompasem
- Lornetka
- Przyrządy do czyszczenia broni (buteleczka sprayu, szmatka, wycior)
- Ubrania na zmianę
- Żywność i woda na 4 dni
- Powerbank solarny
- Krótkofalówka
- Pluszowa kapibara
- Toyota Supra IV z paliwem na pokonanie 50 mil

Wygląd

Codzienny wygląd, codzienne uzbrojenie

Idąc w pole zawsze ma na sobie strój militarny stanowiący mieszankę ciemnego błękitu i czerni, wraz zresztą oporządzenia żołnierskiego zazwyczaj w tym drugim kolorze. Jedyny wyjątek stanowi kominiarka z doszytą czachą, szarą. Nie rozstaje się ze swoją bronią i przydatnymi w terenie drobiazgami pokroju latarki czy multitoola. Zawsze z plecakiem, na wypadek znalezienia przydatnego fantu. W kryjówce porusza się w znalezionych ubraniach cywilnych. Przekłada praktyczność ponad estetykę. Na tyle na ile jest w stanie, stara się dbać o czystość własną, odzienia i wyposażenia.

Budowa ciała

180 cm | 82 kg
Niewątpliwie wybija się nieco ponad średnią pod względem wzrostu. Ma sportową sylwetką z zarysowanymi mięśniami, zwłaszcza brzucha, ramion i ud. Są one mocno zbite, przez co wygląda na lżejszą niż jest w rzeczywistości. Urodę odziedziczyła po matce, czyli piegi, rude włosy i zielone oczy. Posiada kilka blizn w postaci dwóch subtelnych na przedramionach, postrzałowej przy boku i udzie oraz paru po ranach na plecach i barku. Jedyny makijaż jaki uznaje to ten będący elementem maskowania. Na lewej ręce ma tatuaż.

Historia

Heavy heart, tired eyes and empty soul.

Wczesne dzieciństwo

Z ojcem takim jak Pan DeShawn, pojęcie domu rodzinnego stanowiło często synonim koszar. Wychowanie było surowe i opierało się na trzech filarach: dyscyplinie, posłuszeństwie i kultywowaniu wojskowych tradycji, co miało zostać uwieńczone karierą mundurową w wyznaczonej przez niego formacji. To on wpoił jej do głowy prostą zależność: tylko przez pot i łzy mogła ugrać coś dla siebie, a czasem i ciężka praca mogła okazać się niewystarczająca do zgarnięcia nagrody dla siebie. Wielu nazwałoby to oportunizmem, lecz ten najczęściej opierał się na wyczekiwaniu okazji do działania, z kolei wytrawniejsi dowódcy musieli wykazać się inicjatywą i samemu stworzyć okazję.
Ciężko było o o większy wkład w rozwój osobowości Freyi w wykonaniu matki i młodszych sióstr, te były zdecydowanie bardziej podporządkowane ojcu niż ona sama. Co innego Gaby, którą młoda szybko zaczęła przezywać „Żandarmem”. Papugowała ona wszystko to co wygłaszał staruszek.

Lata szkolne

Pod kątem edukacji Freya spełniała oczekiwania rodziców. Uczyła się wystarczająco dobrze, aby uzyskiwać wyróżnienia za oceny. Lubiła historię i literaturę, więc do związanych z nimi zajęć podchodziła z z pewną dozą przyjemności. Ścisłe uważała za nudne i żmudne, lecz z uwagi na zdolność do analitycznego i logicznego myślenia, widmo potrzeby korzystania z usług korepetytorów nad nią nie wisiało. Wychowawczo nie stwarzała przesadnych problemów, za wyjątkiem paru bójek, gdzie stawała w obronie młodszych sióstr. Kiedy mogła, czyli głównie podczas przerwy wakacyjnej, dorabiała aby mieć finanse większe niźli same kieszonkowe. Była osobą oszczędną i odkładane grosze odkładała na różnego rodzaju konta oszczędnościowe, aby te wzrastały o tych kilka procent w skali lat.
Wprost ubóstwiała sport i szczególnie mocno dbała o własną kondycję. Dobrze biegała, jeszcze lepiej grała w baseballa i football amerykański, przez co parę razy wyjechała na zawody. Mimo to, nader wszystko, kochała sztuki walki. Trenowała boks i krav magę, które przekładały się na 3/4 kolekcji pucharów i medali. Stypendium sportowe stanowiło miły dodatek. Jak sama mówiła, jeśli przedłużyć dobę o kilka godzin, dołożyłaby jeszcze jeden styl do tych aktywnie ćwiczonych.
Choć buntownicza, zdawała się wyrastać na wzorowego żołnierza piechoty, na co stale naciskał ojciec. Przełknęłaby to, gdyż wojskowy mundur był czymś znajdującym się w sferze jej zainteresowań, lecz pełnego podporządkowania się w sferze prywatnej oraz rozpędu kariery na zasadzie „plecaka” przełknąć nie mogła. W dniu osiemnastych urodzin miała miejsce ostatnia awantura między Freyą i jej ojcem, zakończona spakowaniem swoich rzeczy i opuszczeniem domu rodzinnego. Nigdy więcej do niego nie powróciła.
Jak miała pokazać przyszłość, z więcej niż szczyptą ironii losu, to właśnie druga córka Pana DeShawn miała okazać się jego wręcz lustrzanym odbiciem...

Edukacja

Kobieta poszła do szkoły oficerskiej marines, zaraz po tym jak zmieniła imię i nazwisko. Dla rówieśników stała się synonimem kujonki i pracoholiczki, której nie sposób było wyciągnąć na jakąkolwiek imprezę. Mimo tego w placówce zachowywała zasady koleżeństwa i unikała sytuacji, w których nadmiar wiedzy miałby odbić się negatywnie na reszcie grupy. Kadra uważała ją za wzorowego żołnierza, choć z oczywistych przyczyn otwarcie tego nie okazywali i stale dokręcali śrubę. Cel został osiągnięty i wkrótce korpus piechoty morskiej wzbogacił się o kolejnego porucznika, która poza pracą świata miała nie widzieć.

Dorosłe życie przed apokalipsą

Z jednej strony Sullivan była cholernie wymagającym oficerem, przez co wielu służących pod nią żołnierzy szczerze jej nienawidziło, przynajmniej przez pierwsze miesiące. Z drugiej strony za biurkiem spędzała niezbędne minimum, pożytkując ten czas lepiej i ucząc się tego co wiedzieć powinni jej podkomendni. Za cel uznała świecenie przykładem i nie wymagała od innych tego czego sama nie potrafiła wykonać. Na co dzień, podczas manewrów i za granicą żarła to samo co reszta, spała na równie niewygodnych kojach i zapierniczała z buta do wyznaczonej lokacji z własnym stadem. W przeciwieństwie do niektórych kolegów po fachu, nie bała się pobrudzenia własnych rąk.
Ponad połowę kariery spędziła za granicą. To ciężki temat oraz rzecz, o której nie mówiła więcej niż wymagała tego sytuacja. Jest to również związana z tym, dlaczego część akt odnośnie operacji w których brała udział nosi miano ściśle tajnych. Zbyt wielu kompanów odesłała do domu w trumnach, pisane do ich rodzin listy pamięta do dziś. Zebrała spory bagaż doświadczeń, w tym traumatycznych, które niejednego doprowadziłyby do załamania nerwowego. W jej przypadku remedium na to stanowiła żądza odwetu i nienawiść. To uczyniło z niej osobę chłodną, wyrachowaną, pragmatyczną i nader wszystko dążącą do wykonania zadania bez względu na okoliczności, przy minimalizacji strat własnych. Ma swoje na sumieniu, choć zwykle jest to pochodna adaptacji i udoskonaleń stylu walki i metodologii drugiej strony.
Do Stanów Zjednoczonych powróciła na pół roku przed „dniem wybuchu” i o ironio to właśnie wtedy najmocniej otarła się o śmierć. W pełnym zamyśleniu i słuchawkach na uszach, mimo zielonego światła na przejściu dla pieszych, gdyby tylko odwróciła głowę...
Prawą nogę miała tak strzaskaną, że chodzenie o lasce stanowiło wyzwanie. Bark był zmasakrowany do tego stopnia, że nie była w stanie utrzymać stabilnie pistoletu w pozycji strzeleckiej. Dominujące oko, przez pierwszy miesiąc lekarze nie mieli pewności, czy te w ogóle odzyska sprawność.

Dzień wybuchu

Rehabilitacja była koniecznością, lecz Rayne nie potrafiła zachować pasywności i w końcu wyprosiła u przełożonych przeniesienie na szkoleniówkę, byle nie wypaść z obiegu. Tak zleciały jej cztery miesiące. W momencie wybuchu pandemii znajdowała się w Akademii wojsk lądowych w West Point, gościnnie szkoląc przyszłych oficerów. Gdy sytuacja zaczynała zaostrzać się, została włączona do lokalnych struktur militarnych.

Po wybuchu

Rayne brała czynny udział w akcji wojskowej, usiłującej zapanować nad piętrzącym się chaosem. Początkowo stacjonowała w Nowym Yorku, by krótko przed utratą kontroli nad sytuacją otrzymać przydział w przyszłym DKZ Kansas City. Pierwsze tygodnie upłynęły na budowie i fortyfikacji obozu połączonego z placówką badawczą na obrzeżach miasta oraz zapewnieniem mu jak największej niezależności od niepewnych dostaw z zewnątrz oraz efektów wypraw po zasoby poprzez m. in. wykorzystywanie źródeł energii odnawialnych w postaci paneli słonecznych i zasiewie na co płodniejszych skrawkach ziemi. Jednocześnie usiłowano wyratować przed paskudną śmiercią możliwie jak największą ilość osób i w miarę możliwości utrzymać dawny ład. Zarazem starano się podtrzymać łączność z innymi tego typu miejscami, głównie za pomocą telefonów satelitarnych oraz bardziej lokalnie z wykorzystaniem kurierów. Sullivan odpowiadała tam za aspekt rozbudowy umocnień oraz później, kierując częścią akcji wypadowych. Sama brała w nich czynny udział.

Podróż

Czas płynął, a kolejne ośrodki DKZ zaczęła spowijać tzw. mgła wojny, czyli te przestawały dawać o sobie znać. Jednym z takich miejsc było Denver, gdzie według nieco przedawnionych informacji posiadanych przez Rayne, miały stacjonować jej dwie siostry. I tak musząc dokonać tam rekonesansu, marines zgodziła się udać tam na ochotnika.
Droga w kierunku wspomnianego miasta nie była szczególnie trudna, w kontekście całości życiowych przeżyć. Trupy, problemy aprowizacyjne, nie zawsze choćby neutralnie nastawione grupy ocalałych...
Czasem za sprawą umiejętności, innym razem mając więcej szczęścia niż rozumu ale przezwyciężała trudności i parła naprzód. Bardziej problematyczne miało okazać się Colorado Springs, miasto które zasługiwało na miano upadłego głównie za sprawą panoszących się wszędzie wrogo nastawionych grup. Mimo wszystko musiała zatrzymać się tutaj dłużej i dojść do tego, dlaczego tutejsze jednostki wojskowe zawaliły sprawę, czego omal nie przypłaciła utratą życia, gdy została zaatakowana przez grupkę renegatów. W międzyczasie, aby zapewnić sobie środki na przetrwanie, wykonała kilka robótek dla operującej w okolicy gromady pod dowództwem Caroline Taylor. Współpraca okazała się trwalsza niż zakładała Rayne, gdy próba dalszego parcia w kierunku Denver okazała się niemożliwa za sprawą ciągnącego z tamtego kierunku pożaru. W praktyce linia między byciem wolnym strzelcem działającym na zlecenie i członkostwem w grupie stawała się coraz bardziej zatarta i kobieta zaczęła spędzać coraz więcej czasu w akademii, zamiast własnej leśnej kryjówce.

Cel

1. Próba przywrócenia dawnego ładu, głównie za sprawą utrzymujących ze sobą łączność ośrodków na wzór DKZ Kansas City.
2. Wsparcie naukowców w procesie zrozumienia i przeciwdziałania wirusowi.
3. Odnalezienie członków rodziny, żywych lub martwych.

Co za to oddasz?

Względem czasu sprzed pandemii, charakter Rayne nie uległ specjalnej zmianie. Cel uświęca środki i po trupach do celu, te powiedzenia nadal jej towarzyszą. Obecną sytuację przyrównuje do wojny na wyniszczenie, gdzie najpewniej zaistnieje konieczność poświęcenia tysiąca osób w punkcie A, by dziesięć tysięcy w punkcie B mogło żyć.

Pod presją

Będąc ściganą przez czwórkę bandytów, pobiegła w kierunku starego magazynu. Tam, korzystając z półmroku, skryła się wśród porozrzucanych po całej hali skrzyń i wyrównała oddech. Sięgnęła po nóż i nasłuchiwała kroków oraz podszeptów przeciwnika. Gdy mijała ją ostatnia osoba z kolumny, zaatakowała i błyskawicznie wbiła mu nóż w głowę. Nim ciało zdążyło w pełni opaść na ziemię, sięgnęła po pistolet i ostrzelała dwóch kolejnych. Liczył się czas i dlatego nie kłopotała się z precyzyjnym celowaniem, ograniczając do zarysu torsów. Tym sposobem wyeliminowała kolejnego oponenta, trzeciego raniła, a z czwartym wdała się w szarpaninę. Ujmując to w liczbach, było to otwarte starcie 1,5 vs 1. Mimo dysproporcji sił wyszła z tego zwycięsko, choć nie bez ran.
Działała zgodnie z planem, który w biegu nakreślił jej własny instynkt, bez podważania któregokolwiek z elementów na całym etapie realizacji. Proporcjonalnie odpowiadał za 3/4 całości. Pozostałą ćwiartkę stanowiła improwizacja, po wykorzystaniu przewagi wynikającej z ataku z zaskoczenia nie mogła przewidzieć wszystkich możliwych poczynań wroga. Na koniec ograbiła zwłoki i wycofała się nim na miejsce nie dotarłyby zwabione hałasem trupy.

Kompetencje i ich brak

Dobry żołnierz, marny cywil. Dopóki robi to do czego została przeszkolona, trudno jej coś zarzucić. Problemy zaczynają się, gdy ktoś próbuje wyrwać ją ze stosowanego przez lata schematu i zlecić coś bardziej przyziemnego. Kazać jej przypilnować lub wymienić pieluchę u niemowlaka to tak jak oczekiwać od pracoholika stawiennictwa na imprezę, nierealne.

Wartość dla ekipy

1. Doświadczenie w szeroko pojętych działaniach militarnych, w tym tych zbliżonych do partyzantki oraz organizacji obozowej. Praktyka z zakresu szkolenia z wojskowości.
2. Umiejętność konstruowania prowizorycznych fortyfikacji oraz zdobywania umocnień, w tym z użyciem materiałów wybuchowych.
3. Obsługa sprzętu wojskowego i jego konserwacja bieżąca.
4. Znajomość procedur i sygnałów wykorzystywanych przez jeszcze funkcjonujące DKZ oraz względna orientacja w nadal działających lokalizacjach.

Granica

Pomimo wątpliwej moralności w sytuacjach bojowych, nie zniża się do poziomu reprezentowanego przez różnej maści banitów i rzezimieszków, czyli słabszego nie ograbi i do niewinnego nie strzeli. Stosuje szeroko pojętą przemoc dla osiągnięcia konkretnego celu, gdy nie widzi innego rozwiązania, a nie dla przyjemności której z tego tytułu i tak nie odczuwa. Nie uznaje niewolnictwa oraz nie poszłaby w pole z nieletnim, o ile ten nie miałby jakiegokolwiek sprzętu i tym bardziej przeszkolenia. Jako oficera, to na jej barkach lądował obowiązek dbania o własnych żołnierzy i personel cywilny, przez co stanie na głowie byle zapewnić im przetrwanie. Parę razy zdarzyło jej się przymknąć oko na występki podwładnych, gdy te w żaden sposób nie szkodziły w realizacji postawionych zadań oraz nie odbywały się kosztem innych.

Sekret

1. Wyżej postawione osoby, związane z operacjami zagranicznymi i mającymi wgląd w utajnione dokumenty wiedziałyby, że Sullivan złamała niejeden zapis prawa międzynarodowego i innych tego typu dokumentów.
2. Wdała się w dwuletni romans z US Marine, z korpusu zwiadowczego.
3. Pierwotna tożsamość, Freya DeShawn.

Relacje

Rodzice i siostra – brak kontaktu odkąd ukończyła 18 rok życia. Według ostatnich posiadanych informacji z października 2022 r., mieli się dobrze i przebywali w Orlando.
Gabriela i Elizabeth DeShawn – analogicznie znikomy kontakt od czasu osiągnięcia pełnoletności. Ostatnie posiadane informacje o miejscu dyslokacji wskazują na DKZ Denver, choć samo istnienie tego miejsca stoi pod znakiem zapytania.
Dawni towarzysze broni – ogólne informacje o zaledwie co piątym żołnierzu, w większości wskazujące na angaż w DKZ rozsianych po terenie USA.
Dawny kochanek – ostatnie informacje o miejscu dyslokacji wskazują na upadłe DKZ Salt Lake City.
Ostatnio zmieniony 05 sty 2026, 16:24 przez Rayne Sullivan, łącznie zmieniany 2 razy.

Rayne Sullivan

Awatar użytkownika

Wyt

3

Sil

1

Zmy

2

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia
2
Pełnia zdrowia
A teraz mam co innego

Gratulujemy @Rayne Sullivan ! Twoja karta postaci została zaakceptowana! Nie jest to jednak koniec procesu tworzenia postaci. Prosimy cię o założenie Informatora, który jest drugim niezbędnym tematem, aby można było rozpocząć u nas grę. Pamiętaj o wypełnieniu swojego profilu: Dodaj swój @ na Discordzie, jeśli go posiadasz, wypełnij ekwipunek "przy sobie" i tak dalej.
Oprócz tego opcjonalnie możesz także stworzyć kącik postaci. W międzyczasie powinien się z tobą skontaktować Mistrz Gry, w celu omówienia rozpoczęcia przez ciebie pierwszej gry, którą najczęściej rozgrywa się u nas z MG. Możesz też ewentualnie dogadać się z innymi graczami, by rozegrać retrospekcję.

Administracja with love
Zablokowany

Wróć do „Postacie Pierwszoplanowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się