Awatar użytkownika

Harvey Scott

@sheojmsj | 25 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

1

Szc

0

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia
11
Pełnia zdrowia
nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka, beżowa bluza, jeansowa kurtka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Zmiany nigdy nie były proste, ale dla Harveya najtrudniejsze zawsze były zmiany w ludziach. Albo dodanie wokół więcej ludzi, to w szczególności rodziło komplikacje, chyba że już wcześniej żył z nimi za pan brat. Ale nie tym razem, więc chłopak musiał szybko przestawiać się z trybu "jestem wśród obych" na tryb "to nowi przyjaciele". I tak właśnie powstalo dwóch Harveyów, jednego wszędzie było pełno, a drugi wolał chować się po kątach i zajmować swoimi sprawami. Niemniej, zawsze był tak samo pomocny i życzliwy, starając się też za nie zawsze dobrymi żartami ukryć wszelką niezręczność.

Scott pracował nad wszelkimi usprawnieniami w ich nowej bazie, czasem poważnymi, zasilaniem, komunikacją, naprawami ogrodzeń, czasem zupełnie prozaicznymi jak chociażby latarka czołówka czy większa grzałka do wody. Chętnie dzielił się swoimi zabawkami z każdym, kto ich potrzebował, zbierał też na bieżąco problemy i szukał dla nich rozwiązań, mniej lub bardziej intuicyjnych.
Informacja od Mistrza Gry
Harveyowi udało się sporo nauczyć, eksperymentując w Akademii. Dostaje 6 punktów do Inteligencji.
Czy Harvey nauczył się czegoś nowego? (czyt. podniesie inteligencję?)

Łatwy rzut na inteligencję (1)

3

[3]+1+1 = 5

Udało się
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

1

Zmy

1

Cha

0

Zre

2

Int

1

Szc

1

- Nóż myśliwski.
- Podstawowy zestaw konserwatora: śrubokręt, młotek i parę gwoździ.
- Butelka z wodą.
Zdrowa

Przy sobie:

- Nóż myśliwski.
- Podstawowy zestaw konserwatora: śrubokręt, młotek i parę gwoździ.
- Butelka z wodą.
Zdrowa
12
Zdrowa
- Nóż myśliwski.
- Podstawowy zestaw konserwatora: śrubokręt, młotek i parę gwoździ.
- Butelka z wodą.
Ledwo Mia wraz z Echo przygotowała salę gimnastyczną na przybycie zwierząt, a już musieli uciekać z instytutu. Zabolało ją to, z resztą jak fakt, że kobieta i jej kuzyn zostawili ją z dziećmi bez słowa wyjaśnienia. Oczywiście, na głos nie padło żadne słowo niezadowolenia.
Sam czas podróży minął dziewczynie na pomocy Joe i próbie przyzwyczajenia jej do nowej rzeczywistości. Było to ciężkie dla nich wszystkich. Hiszpanka starała się podnieść dziewczynę na duchu i przemówić jej do rozumu, że gdyby była zbyt dużym ciężarem, to nikt by jej nie zabierał ze sobą. W końcu rozumiała ją w pewnym stopniu. Ten wspólnie spędzony czas spowodował, że Joe się przed nią otworzyła, a Mia jak to ona, poszła przekazać niepokojące informacje Maxowi.
Zadomowienie się w Zoo było ciężkie, chociaż widok żywych zwierząt był pokrzepiający. Już mniej fajnym faktem była obecność drapieżników. Zaczęła obserwować jak sytuacja Echo i Claire się pogarsza. Ich stan i przeciążenie odpowiedzialnością był widoczny. Gdy tylko pojawiła się wieść, że planują odłączyć się od głównej grupy, Mia mimo dylematów, ruszyła od razu za nimi, próbując przekonać Axela, aby dołączył do nich. Potrzebowała ich wszystkich przy sobie i nie pozwoli kobietom tak łatwo się jej pozbyć!
Docierając do chatki, trafili na łuk. Słabej jakości, ale dalej była to broń dystansowa, która pomogła jej odzyskać odrobinę stabilności. Mogła w końcu spełnić obietnicę, że nauczy Axela z niego strzelać. Nawet miała już teraz odrobinę odwagi, aby razem z nim chodzić po opuszczonych budynkach w poszukiwaniu zapasów! Starała znaleźć się też różne poradniki surwiwalowe i z odmętów pamięci wydobyła obejrzany kiedyś filmik, jak ktoś obrabiał szkło jak obsydian, przez co był w stanie zrobić grot do strzał, więc w miarę możliwości, próbowała rozpocząć produkcję własnych.
Głód i chęć zapewnienia posiłku swojej rodzinie pomógł jej też przełamać się, do pozbawiania zwierząt życia, mimo że dalej robiła to niechętnie.

Informacja od Mistrza Gry
Mia znalazła kilka poradników, które pozwolą jej na wytwarzanie strzał i naukę polowania, co może być nieco czasochłonne. Jednak nici z obsydianu - ciężko będzie znaleźć tego pokroju kamyki, z których dałoby się wykonać groty strzał. Dziewczyna mogła jednak strugać je z drewna, zawsze coś.
Czy Mia znajdzie poradniki surwiwalowe i traperskie?

Rzut na szczęście (1)

3

[3]+1 = 4

Udało się, ale... (dodatkowa niekorzyść)
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
13
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Nazajutrz po pamiętnej nocy z fajerwerkami, do Akademii ponownie zawitała Rayne. Cel miała prosty, zasięgnąć języka związanego z tym spektaklem i z racji całkiem nieźle układającej się współpracy, sprawdzić czy aby grupa Taylor nie znalazła się po obrywającej stronie. Zdziwienie było przeogromne, gdy natrafiła tam na siostry, Gaby i Elizabeth, umiarkowanie całe i nie do końca zdrowe. Tego się nie spodziewała, lecz już od pierwszych sekund starała się postępować tak jak gdyby nie miała z nimi niczego wspólnego. To nie było trudne, szczególnie dla osoby chodzącej w sprzęcie uniemożliwiającym identyfikację i cały czas wypowiadając się tonem głosu, którego obie panie nigdy nie miały okazji usłyszeć. Sullivan miała być dla nich zwykłym trepem usiłującym przetrwać. Następne tygodnie spędzała w kominiarce z czachą, zajmując się czynnościami wymagającymi jej zdjęcia w samotności. Z perspektywy rdzenia grupy nic nowego, kobieta i tak trzymała się zwykle bardziej na uboczu.
Kolejne dni mijały na rozterce, ujawnić się albo i nie. Stanęło na tym drugim z powodu, którego Rayne nigdy nie wypowie na głos. Bała się. Po tych wszystkich latach i ostatnich miesiącach, gdzie świat się zawalił i przynajmniej część osób pogodziła się z utratą bliskich, zabrakło jej odwagi aby ujawnić własną tożsamość lub choćby i samo lico. Tłumaczyła i cały czas tłumaczy to sobie niechęcią do rozdrapywania ran po jej odejściu. Zniknęła z ich codzienności, zapewne straciła życie w przeciągu ostatnich miesięcy. Niech tak pozostanie, kolejne nazwisko na liście zaginionych już na zawsze.
Pomimo tego, co uświadomiła sobie po kilku dniach, zaliczyła dwie drobne wpadki. W czasie kłótni między Caroline i jedną z nowych badaczek, z irytacji przewróciła oczami w bardzo charakterystyczny sposób. To dawny nawyk, znany ze sprzeczek między nią i Gaby, gdy miała już dość wykładów starszej siostry. Powolny, teatralny, doskonale znany Eli, która jak na złość również była przy całym tym zajściu obecna. Co do najstarszej z rodzinnego stada, tuż przed jej odejściem do grupki z zoo, rzuciła jej na pożegnanie:
- Tylko razem postaraj się nie zgubić drugiego ucha, poruczniku.
Znała jej stopień wojskowy, lecz przez cały pobyt w Akademii nie poruszyli tego tematu po stronie Gaby.

Protekcjonalizm obudził się w Rayne i ta szybko znalazła pretekst aby kręcić się częściej i na dłużej w dawnej wojskowej placówce. Wojenka z aerosac wisiała w powietrzu, a ten olbrzymi kompleks wymagał zabezpieczeń. Tak się składało, że Sullivan miała kilka pomysłów z nimi związanych oraz ich realizacja była czasochłonna. Reszta stanowiła formalność, czyli współpraca oparta o wyżywienie, dach nad głową, korzystanie z dobrodziejstw w postaci kąpieli w znośnych warunkach oraz jakieś fanty na sam koniec. Z perspektywy Caroline nie było to niczym nowym oraz dzięki temu miała ona kolejny punkt do zaczepienia, związany z pracą dla nowych twarzy.
Z braku dostatecznej ilości mieszkańców, Akademia musiała niejako bronić się sama, co oznaczało stosowanie metod rodem z partyzantki. Długimi i żmudnymi godzinami, dzień za dniem, zespołowo rąbali drewno i ostrzyli je na pale, zasieki i zaostrzone kołki. Większe miały posłużyć do wilczych dołów, mających zostać ulokowanymi w co bardziej krytycznych przejściach. Kołki i potykacze rozlokowywano w trawie i to w sposób nieregularny. Regułą była prosta, im bliżej obiektów używanych przez grupę, tym więcej niespodzianek. Miało nie zabraknąć też drewnianych zapór i bardziej kłopotliwego w staranowaniu przez samochody metalowego złomu, mającego zostać dodatkowo obtoczonego drutem kolczastym. Ponadto to wszystko uzupełniały typowo defensywne struktury pokroju wzmocnienia drzwi oraz barykadowania okien, aby utrudnić ewentualnym przeciwnikom ich ciche sforsowanie. Całość jest przedsięwzięciem, które nie zostało w pełni wykonane i prace trwają do teraz.
- Możecie śmiało wylewać na wszystko co zaostrzone ekskrementy. Trupom będzie wszystko jedno, a nieostrożnych i żywych rabusiów te dodatkowo ukarzą.
Wyraziła się krótko po rozłożeniu pierwszych niespodzianek.
Tak jak dotychczas, Rayne nie stroniła od pomocy i w innych przedsięwzięciach. Skoro czasem tutaj spała, a teraz miała dodatkową motywację, to wolała spędzić ten czas w miarę bezpiecznie. Tym bardziej uwidaczniał się szerszy pakiet usług niż te zawarte w umowie werbalnej.

Sam wypad po drewno wymagał akcji opartych o zręczność, jeśli nie przekradania się między trupami, to neutralizacji takowych przy użyciu krótkiej broni białej. Rayne kilkukrotnie opuszczała mury Akademii, gdzie talenty do tego i m.in. ukrywania się przed potencjalnie wrogo nastawionym towarzystwem były koniecznością. Szczególnie wymarsze i pomniejsze wyprawki w rejon z którego nie tak dawno dochodziły fajerwerki należał do utrudnionych, z racji rozchodzącej się na cztery strony świata hordy. To kolejna rzecz, która wymagała położenia nacisku na dyskrecję.
Z bardziej osobistej strony, Sullivan niejednokrotnie widziano podczas treningów z szeroko pojętej sprawności fizycznej oraz walki.
- Dla zdrowotności i nie wypadnięcia z wprawy.
Wyjaśniała z pewną nutą tajemniczości, gdyż nie mówiła na głos o ciągle ją nękających problemach zdrowotnych. Zero komentarza, nawet gdy było widać po oczach lub mowie ciała, że w danej chwili coś ją mocniej zabolało.
Przy całości uruchomił się jej ponownie siostrzany instynkt, gdy za pierwszym razem wspomniała o przeszkoleniu chętnych przede wszystkim z walki wręcz i jej wzrok mimowolnie zatrzymał się dłużej na Elizabeth. US Space Forces zazwyczaj szybko odpadali w fizycznych konfrontacjach, czego chciała młodej oszczędzić. Z racji doświadczenia w sztukach walki opartych o siłę fizyczną, czyli przede wszystkim boksie, i dla jej zwolenników miałaby coś do zaoferowania.
I tak czasleciał i w końcu zastał ją świt 7 lipca. Dzień jak co dzień.
Czy aby na pewno?
Informacja od Mistrza Gry
Ray całkiem nieźle poszły treningi jak i wypady po drewno. +10 puntków do Zręczności. (9 z kostki + jeden extra za plusa, jeśli ktoś jest ciekaw)
Czy z całokształtu działań opartych o zręczność wyniosę jakieś cenne lekcje?

Łatwy rzut na zręczność (2)

6

[6]+2+1 = 9

Udało się i... (dodatkowa korzyść)
Awatar użytkownika

Echo Puffin

@plamczak66 | 171 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

1

Int

2

Szc

1

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa

Przy sobie:

Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Zdrowa
14
Zdrowa
Krótkofalówka, notes, ołówki, długopis, kilka plastrów, nóż, pasek na narzędzia a w nim: młotek, miarka, śrubokręt płaski i kombinerki
Plecak: metalowa rurka, scyzoryk
Echo czuła się zrezygnowana, kiedy nie znalazła dziewczynek, o których mówił Axel. Miała wrażenie, że cała jej praca tego wieczoru poszła na marne. Okazało się, że żadnych zwierząt nie ma, więc obora nie będzie wykorzystana. Dzieci widocznie były sprytniejsze niż dorośli, bo nigdzie nie było po nich śladu. Do tego wszystkiego nie wiedziała, gdzie są niektórzy z ich grupy i czuła, że ich organizacja leży i kwiczy. Mająca obsesję na punkcie kontroli Echo, obwiniała o to wszystko samą siebie.
Pozytywem było to, że Malcolm i Claire wrócili do nich cali i zdrowi. Echo nie wiedziała, co by zrobiła, gdyby cokolwiek im się stało. Skoro nie mogła zapewnić bezpieczeństwa wszystkim w grupie, chciała przynajmniej mieć oko na najbliższych. Dlatego też bez gadania poszła za Malcolmem do zoo.
Miejsce to okazało się większym wyzwaniem niż początkowo jej się wydawało. Echo wiedziała, że będzie potrzebna ciężka praca, żeby stworzyć z niego miejsce do życia. Dziewczyna od razu gotowa była zabrać się do pracy. W końcu to tak ostatnio odsuwała wszystkie ciemne myśli krążące w jej głowie. Jej plan zmienił się jednak, kiedy powoli obserwowała, jak ciężar odpowiedzialności ciągnie Claire w dół. Echo, której zależało na dziewczynie, nie mogła patrzeć, jak tamta powoli się wykańcza. Dlatego też, kiedy tylko znaleźli chatkę, oddaloną nieco od zoo, zaproponowała, żeby się tam przeprowadziły. Argumentami Echo było to, że nadal byłyby niedaleko zoo, więc w razie czego mogły poprosić o pomoc. Byłyby jednak zdane same na siebie i Claire nie musiałaby czuć, że ma na barkach los całej wielkiej grupy. Echo zamierzała zadbać o to, żeby dziewczyna nie musiała w ogóle o nikogo się martwić.
Zrozumiałym było to, że w plan wkręciły też Mię. W końcu razem tworzyły niewielką, ale dbającą o siebie rodzinę. Jeżeli o rodzinie mowa, to niczym dziwnym nie było, że Mia zaprosiła do chatki też Axela. Echo żartowała, że dobrze, bo chociaż jeden facet im się tam przyda. Na jej nieszczęście okazało się, że tamten zabiera ze sobą Connora. Maskonur musiała jakoś przełknąć fakt, że jej wymarzona ucieczka będzie miała w programie dziecko.
Przeprowadzka do chatki przebiegła bezproblemowo, ale trzeba było trochę tam ogarnąć, żeby móc normalnie żyć. Echo, która potrzebowała poczuć się przydatna, wzięła na siebie zadanie ogarniania tego, jak funkcjonuje ich nowy dom. Zajęła się wszelkimi naprawami oraz usprawnieniami. Sprzątnęła składzik na drewno, sprawdziła, czy miejsce na zwierzynę jest odpowiednio zabezpieczone i sprawdziła, czy kominek nadal działa. W końcu na razie było ciepło, ale musieli być gotowe na zimniejsze noce. Jej największym przedsięwzięciem było zbudowanie zbieracza wody, żeby mieli wodę do picia. A jak zbiorą za dużo, to może nawet uda im się wziąć prysznic...
Czy Echo zbudowała kolektor wody?

Rzut na inteligencję (2)

Ciekawe jaki poziom trudności ustawi MG?
Ostatnio zmieniony 11 sty 2026, 22:48 przez Echo Puffin, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

1

Int

3

Szc

1

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie

Przy sobie:

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie
15
Przeziębienie
- goła i wesoła
- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów) [w Ferrari]
- nóż bojowy [zabrany]
Eli nie odbierała pozostania w Akademii jako odejście od reszty grupy, a jako misję do wykonania. Gdy zaleczyła rany, miała za cel wykazać się umiejętnościami przy tutejszych. Czuła też, że pod okiem obcych, budując obustronne zaufanie, zdoła polepszyć swoje zachowanie i mentalność. Po rozmowie z Gaby doszła do takich wniosków, że tego potrzebuje. Potrzebowała więcej planować, ustalać, dowiadywać się, analizować - rozumieć - a mniej wierzyć i liczyć na szczęście. Odrzucić też marzenia, a przynajmniej zostawić je na okres śnienia.
Stopniowo więcej wychylała się z łóżka szpitalnego, a w ciągu paru dni odnalazła się w cyklu wspólnych posiłków. Miała chęci do działania, a że nieco stopniowano jej zapędy, w trosce o zdrowie, to sumarycznie odbierała to pozytywnie - bo nikt jej nie rozkazywał, bo ona sama w pierwszej kolejności emanowała zapałem do pracy, która nawet jeśli była błaha, nieraz okazywała się czasochłonna. Dni mijały, nowe miejsce było nowym domem; bo definicja domu znacząco uległa zmianie - dla Eli to było miejsce bezpieczne, umożliwiające przetrwanie. A tu czuła się bezpiecznie.
Choć momentami też tęskniła i potrzebowała paru rzeczy. Dostała je z czasem. Malcolm przywiózł jej Ferrari i rudego kocura, a Caroline oddała nóż i pistolet z amunicją. Zdołała nawet spotkać się po dłuższej przerwie z Vi, a potem jeszcze kilka razy.
Walter nie był pocieszony, gdy Eli domagała się misji w terenie. Uważał, że jest wciąż zbyt słaba, choć chyba zawsze już miał mieć w nawyku oceniać Eli niżej niż obiektywnie należało - zasłużyła sobie okolicznościami postrzału, głupotą całej akcji w hangarze. Ale szczęście też trzeba mieć, na przykład się z nim urodzić.
Przekonała go więc do tego, aby co jakiś czas udawała się do zoo i migrowała z zasobami, w ramach barterowej wymiany, a także celem uzyskiwania informacji, choć nie była to gra na dwa fronty, bo w obu miejscach nie brała udziału w naradach ani planowaniu kalendarza misji. Była kurierem.
Robiła postępy. Unikała spontaniczności, wsłuchiwała się w zasady, informowała od razu o rzeczach, które mogły być ważne dla Waltera i reszty. Miała w naturze obdarowywać ludzi dużym zaufaniem w krótkim czasie, a ludzie z Akademii to zapewne zauważyli. Pracowała nad rozmyślnym łączeniem faktów, braniem udziału w dyskusjach, wyuczaniu się asertywności wobec osób mniej jej tu znanych, a charakternie sprawiających wrażenie trudnych. W ostatnim tygodniu wiele razy zapuszczała się w dalsze rejony kompleksu, w potrzebie zwiadu, sprawdzenia stanu instalacji, ale też poznawaniu nowego domu, znalezienia miejsc dobrych na schadzki czy na udane łowy Garfielda na myszy. Znalazła też sobie miejsce na spokojne prace przy Ferrari - czyściła kokpit, pracowała nad montażem siatki zamiast przedniej szyby i polepieniem rozwalonego zderzaka. Walter obiecał jej, że znajdzie się opona na wymianę tej, która ucierpiała, ale póki co pompowała koło przed każdą wyprawa na miasto. A gdy domagała się opony, była dość przekonująca w argumentacji, w faktycznej użyteczności wozu. I jednocześnie nawet nie dała po sobie poznać, że planuje w kokpicie namiętnie romansować.
A z Caroline próbowała się zakumplować i wydawało się jej, że już są na dobrym gruncie. Starała się rozmawiać z nią rzeczowo, dawać celne uwagi i propozycje. Bała się w sumie jednego - że pewnego dnia zechcą ją zwrócić przeciwko grupie z zoo. Zmartwienie nadchodziło niektórymi wieczorami i niknęło w połowie nocy, przeganiane snami o kanionie Colorado i wycieczkami supercarem na obrzeża miasta. A po przebudzeniu wiedziała, że gdy nadejdzie taki moment, będzie gotowa by zaimponować im swoją postawą i tylko zyskać na uznaniu.
Na koncie ma też parę napraw instalacji elektrycznych, sprzętu elektronicznego i udanych misji w terenie.
Z kolei w zoo zdołała wszystkim zainteresowanym przedstawić pokrótce swoją rolę - łącznika, kuriera z akademią lotniczą - oraz wyrazić zadowolenie z pobytu tam i możliwości poznania dużego kompleksu militarnego. Nic im jednak wielkiego nie obiecywała, a Gaby i Malcolmowi powiedziała, że jeśli pewnego dnia któreś ugrupowanie nakazałoby jej wybierać, to prędzej dzień wcześniej ucieknie za miasto. Powiedziała też, że w zoo ma rodzinę, a w Akademii pracę.
Ale granice w rzeczywistości są trochę bardziej rozmyte.
Informacja od Mistrza Gry
Eli dostaje +5 punktów do charyzmy!
Rzut na charyzmę

Łatwy rzut na charyzmę (0)

4

[4]+1 = 5

Udało się
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
16
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Lizzy z Nevą spokojnie spędziły noc w opuszczonym vanie, analizując dostarczoną przez młodszą dziewczynkę mapę, oraz planując swoje kolejne posunięcia. Złość wobec dorosłych wyraźnie dawała się tu we znaki. Po przespanej nocy, miały ruszyć w swoją dalszą drogę, w poszukiwaniu tych, którzy zdawali się lepiej je rozumieć.

Jeszcze tego samego poranka, natknęły się na Maddie - kobietę, która od jakiegoś czasu bacznie obserwowała społeczność z Breckenridge, nawiązując już wcześniej kontakt z dziewczynkami. Tym samym zdąrzyła sobie zyskać ich sympatię, a być może - nawet zaufanie.
W kolejnych dniach kobieta sprawowała opiekę nad młodocianymi, chroniąc je przed truposzami, karmiąc, i zapewniając towarzystwo - do czasu, gdy na drodze natknął się na nie Axel.
Mimo początkowej paniki u kobiety, strachu przed utratą dzieci, ostatecznie wszyscy razem powrócili na teren zoo, które stało się nową ostoją społeczności.
W przeciwieństwie do dzieci, u dorosłych kobieta narobiła niezłego zamieszania. Stała się problemem, który trzeba było rozwiązać. Nie mogli jej porzucić, puścić wolno, ale nikt też nie chciał zrobić jej krzywdy. Podjęto decyzję, o jej zatrzymaniu i próbie pomocy, za którą stał głównie Malcolm oraz Axel.

Teraz kobieta przebywa w zamknięciu, jednak jej potrzeby w dużej mierze są zaspokajane. Niepokojący jest jednak fakt, jak reaguje na małego braciszka Olivera, od którego jest skutecznie separowana. Często słychać jej płacz i lament, gdy panikuje nad utratą syna i innych dzieci.

Czy ta decyzja okaże się słuszna, a kobiecie zostanie udzielona niezbędna pomoc, a może jednak jej obecność okaże się strzałem w kolano? To dopiero czas nam pokaże.
Awatar użytkownika

Neva Mora

@szeptka | 80 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

1

Szc

0

-plecak turystyczny
-bielizna oraz ubrania na zmianę
-zapas podpasek i tamponów
-chusteczki nawilżające
-kilka opakowań leków przeciwbólowych
-bandaże
-spirytus salicylowy
-powieść "Wzgórze Przyśnień" Arthura Machena oraz tomik opowiadań grozy H.P Lovercrafta
-mała, drewniana, rozkładana szachownica
-karty do gry
-termos z filtrem przeczyszczającym
-konserwy
-kilka paczek chipsów i batoników
-mały misio, którego dostała od Pana Bennetta na urodziny
-fotografia rodziców
-notatnik i zeszyt
-długopisy i kredki
-kalkulator
-dowód osobisty
-środki czystości
-latarka
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

-plecak turystyczny
-bielizna oraz ubrania na zmianę
-zapas podpasek i tamponów
-chusteczki nawilżające
-kilka opakowań leków przeciwbólowych
-bandaże
-spirytus salicylowy
-powieść "Wzgórze Przyśnień" Arthura Machena oraz tomik opowiadań grozy H.P Lovercrafta
-mała, drewniana, rozkładana szachownica
-karty do gry
-termos z filtrem przeczyszczającym
-konserwy
-kilka paczek chipsów i batoników
-mały misio, którego dostała od Pana Bennetta na urodziny
-fotografia rodziców
-notatnik i zeszyt
-długopisy i kredki
-kalkulator
-dowód osobisty
-środki czystości
-latarka
Pełnia zdrowia
17
Pełnia zdrowia
-plecak turystyczny
-bielizna oraz ubrania na zmianę
-zapas podpasek i tamponów
-chusteczki nawilżające
-kilka opakowań leków przeciwbólowych
-bandaże
-spirytus salicylowy
-powieść "Wzgórze Przyśnień" Arthura Machena oraz tomik opowiadań grozy H.P Lovercrafta
-mała, drewniana, rozkładana szachownica
-karty do gry
-termos z filtrem przeczyszczającym
-konserwy
-kilka paczek chipsów i batoników
-mały misio, którego dostała od Pana Bennetta na urodziny
-fotografia rodziców
-notatnik i zeszyt
-długopisy i kredki
-kalkulator
-dowód osobisty
-środki czystości
-latarka
Neva umilała sobie czas bawiąc się w teatrzyk cieni w towarzystwie Lizzy. Areną ich spontanicznych spektakli były bebechy porzuconego, rozlatującego się vana. Gdy poczuły, że są już znudzone wygłupami, wracały do snucia nostalgicznych opowieści o bliskich, a to wprowadzało je momentami w iście histeryczne nastroje. Spakowawszy się i opuściwszy wczesnym rankiem bezpieczne schronienie natknęły się na Maddie. Kobieta dołączyła do ich arcy-nieodpowiedzialnej i ryzykownej eskapady.

Dziewczynka mimo iż dostrzegała tragiczny stan umysłu nieznajomej, postanowiła podjąć próbę skupienia całej jej uwagi na swojej osobie. Czuła się potwornie samotna. Maddie straciła syna a Neva rodziców. Może staną się dla siebie substytutem tego czego brutalnie pozbawiło ich życie. Rozmowy jednak skupiały się głównie na wspominkach o Connorze, co podbijało ponury nastrój nastolatki. Czuła narastającą do granic możliwości frustracje i nie omieszkała wyładować się na kilku napotkanych truposzach. Maddie sprawnie instruowała jak obezwładnić bezmózgie bestie, jednocześnie trzymając stosunkowo bezpieczny dystans.
Potem napatoczył się Alex i zaciągnął je do nowej ostoi jaką obrała sobie bardzo już teraz rozbita grupa.
Pochłonęła ją ciężka praca. Choć bardzo wielu rzeczy musiała się dopiero nauczyć to uwielbiała spędzać czas przy zwierzętach. Starła się również w miarę sposobności gotować ciepłe posiłki dla dorosłych. Była w tym całkiem niezła. Wolne chwile spędzała przy Maddie.

Czy Nevie udało się rozwinąc umiejętności samoobrony?

Informacja od Mistrza Gry
Maddie w trakcie swojej krótkiej opieki, starała się nauczyć Nevę, jak może się bronić przed umarłymi i potworami. Mimo wyraźnych wskazówek, dziewczynce jednak nie szło tak dobrze, jak by tego chciała. Każde jej bliższe spotkanie ze szwędaczem kończyło się nieudaną próbą jego ubezwładnienia - Mora miała problem z dobijaniem swoich wrogów, a Maddie musiała kończyć robotę, ratując młodą z opresji, przez co po pojawieniu się w zoo, dziewczynka sama wyglądała niemal jak truposz - pokryta śladami krwi i z ubraniami przesiąkniętymi zgnilizną. Czy to może być powód, dla którego wobec obcej jest tak mało zaufania, mimo że Neva wróciła cała do obozu?
Czy Neva nauczyła się czegoś od Maddie?

Rzut na zręczność (0)

2

[2] = 2

Nie udało się
Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

0

Int

3

Szc

0

Karabin M4A1 (60 naboi w 2 magazynkach i celownikiem z zoomem do x3), pistolet Colt M1911 (20 naboi w 2 magazynkach), nóż Glock 81, kamizelka z wkładkami balistycznymi, hełm wojskowy, okulary balistyczne, ochraniacze na łokcie i kolana, IPMED, torba z maską gazową, plecak wojskowy, papierosy i zapalniczka, klasyczny zegarek, krótkofalówka, woda i żarcie na dzień, notes, linijka, przyrządy do pisania, busola, latarka, dron zwiadowczy
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

Karabin M4A1 (60 naboi w 2 magazynkach i celownikiem z zoomem do x3), pistolet Colt M1911 (20 naboi w 2 magazynkach), nóż Glock 81, kamizelka z wkładkami balistycznymi, hełm wojskowy, okulary balistyczne, ochraniacze na łokcie i kolana, IPMED, torba z maską gazową, plecak wojskowy, papierosy i zapalniczka, klasyczny zegarek, krótkofalówka, woda i żarcie na dzień, notes, linijka, przyrządy do pisania, busola, latarka, dron zwiadowczy
Pełnia zdrowia
18
Praca, praca, praca... pełno było zajęć dla osóbki mającej łeb na karku i ostatnie co Ashley czekało to nuda. Będąc w sumie, razem z Loganem, najemnikami i grając zarówno na konto Zoo jak i przede wszystkim Akademii, Blackwood zajrzała to floty pojazdów obydwu grup. Standardowa procedura, czyli diagnostyka i naprawy na tyle na ile pozwalały zapasy danej społeczności, wraz z rozpiską rzeczy które były niezbędne i za którymi lepiej aby ekipy wypadowe rozejrzały się w terenie, jeśli miało miejsce zacięcie i nie szło niczego zdziałać nawet i prowizorką. Na bank pochyliła się bardziej nad tym całym "pancernikiem", aby spróbować jeśli nie wyeliminować, to przynajmniej zredukować problem zbyt szybkiego nagrzewania się tej toyoty...
O uzbrojenie Akademii mogła być spokojna, zwłaszcza że mieli na pokładzie mającą łeb na karku gościówę z piechoty morskiej i fanatyczkę broni palnej; mimo że małolatę. W przypadku Zoo... nie widziała problemu w tym aby zerknąć na ich arsenał i zwyczajnie go obsłużyć (czyszczenie, ustawienie przyrządów celowniczych, usunięcie drobnych uszkodzeń). Może nawet poszczęściłoby się z uszkodzonym egzemplarzem M4, gdyby Malcolm dobił targu z Caroline; a ta miała część zamienną?
I skoro o Pani Taylor mowa... kwestia zapasów medycznych i tego co dało się z nich zrobić. Rayla zabrała się za poskładanie kilkunastu IPMEDÓW, czyli apteczek polowych wykorzystywanych przez trepostwo. Mało skomplikowane pakiety posiadające m.in. opaskę uciskową, bandaże, gazę, jednorazowe rękawiczki, nożyczki, marker... w większości rzeczy proste w obsłudze, zwłaszcza po prostym przeszkoleniu; te było dołączone do pakietu. I pozostając w sferze lekarskiej, działania prowizoryczne typu prowizoryczne opatrunki z prześcieradeł, tym też mogła się spokojnie zająć...

Bardziej prywatnie, nie omieszkała przyłączyć się do ćwiczeń oferowanych przez Rayne, skoro ta już im to proponowała. Kondycja Ashley i forma chociażby walki przy użyciu noża wołały o pomstę do nieba, a braki należało w końcu ponadrabiać... tym samym trochę potu na poletku treningowym to z siebie wytopiła! W wolnej chwili przeczesywała też Akademię, szukając dronów, jak nie w całości to w kawałkach, aby mieć ich zwyczajnie więcej do dyspozycji. No i to nie tak, że czasem subtelnie nie flirtowała z Loganem...

Tu praca umysłowa, tam wycisk kondycyjny, a do tego ciągłe przemieszczanie się między Akademią i Zoo; czasem zbaczając nieco z kursu aby znaleźć jakieś fanty albo dodatkowe żarełko. I jeśli zrobić z tego jakieś równanie, wspólnym mianownikiem była konieczność dogadywania się z innymi osobami... i to wieloma! Ashley stawała na głowie by być mile widzianą w obydwu grupach i jednocześnie pomagając jednym nie zrazić do siebie drugich, będąc niejako twarzą duetu który tworzyła z Loganem. Jeszcze więcej wysiłku włożyła w to, by stworzyć okazję do okazania swej przydatności w miejscach wymagających dostępu do kluczowych zasobów medycznych i mechanicznych. W końcu serwisowanie aut wymagało dostępu do sekcji warsztatowych, znajomości stanu flot i zapasu paliwa; analogicznie z uzbrojeniem. Podobnie zabawa z medykamentami, gdzie miałaby dostęp do większości, jak nie całego zapasu. To wymagało perswazji, gdzie obrała metodę kroczka po kroczku, czyli zaczynając od mniejszych robótek i stopniowo przechodząc do większych; bez względu na formę nadzoru. I to wszystko przy dodatkowej trudności, jaką stanowiło krótkie członkostwo w aerosac, czyli wrogu nr 1 zoo i akademii; choć fakt, pewne informacje o tejże grupie stanowiły dobry argument negocjacyjny...
Jak tam z moją charyzmą?

Rzut na charyzmę (0)

Ciekawe jaki poziom trudności ustawi MG?
Ostatnio zmieniony 21 sty 2026, 17:51 przez Ashley Blackwood, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika

Violet Tate

@spirit6264 | 217 postów

Wyt

1

Sil

2

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

0

Szc

0

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)

Przy sobie:

Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Poparzenia_(poprawa)
19
Poparzenia_(poprawa)
Nóż M48 Cyclone, krótkofalówka, plecak (20l), latarka, kompas, mapa stanu Kolorado, papierośnica z papierosami (11 sztuk) oraz zapalniczka, M4A1 (60 naboi w dwóch magazynkach), saperka, suszone owoce, woda, bandaż
Vi miała zasadniczą zaletę, była odpowiednią osobą do zapierdolu fizycznego, niczym idealny szwej... nie najbystrzejsza ale trudna do zajebania! Nakopać ziemi idealnej pod uprawę? Brała łopatę, taczkę, po czym wracała z pokaźną kupką czarnoziemu. Padł pomysł na fortyfikacje i pułapki? Brała wtedy siekierę, rąbała drzewa, potem je "porcjowała" i robiła z poszczególnych kawałków pale lub obrabiała je w inny sposób; zależnie od potrzeb. O tym, że jej uderzenie młotkiem w gwóźdź działało lepiej niż wiertarka, raczej nie trzeba było wspominać...
Jeszcze lepiej sprawdzała się w bardziej militarnych sprawach, czyli długich patrolach połączonych z eliminacją trupów, które dostały się na teren kompleksu przez którąś z dziur w płocie. Rozwalała je wręcz podręcznikowo, niezależnie od pory dnia, bez znaczenia czy jakiś trafił się na piątym lub dwudziestym kilometrze... Do tego nikt nie miał prawa narzekać na jej osobę w roli wartowniczki, zawsze czujna, nigdy z głową ułożoną na blacie, połączoną z pochrapywaniem. Powierzony jej sprzęt, zwłaszcza broń, szanowała i jak zdawała cudzy egzemplarz, ten był zawsze obsłużony.
Gdy szukano osób na wypad w teren, była z reguły pierwszą ochotniczką. To było jej ulubione zajęcie, pożyteczne i z adrenaliną! Lubiła szukać zapasów, zwalczać zgniłki i w razie wpadnięcia na wrogo nastawionego człowieka... cóż, tutaj Caroline i spółka mogli być spokojni, bo Tate nie wahała się z pociągnięciem za spust. Robiła też za ochronę ich rudowłosej łączniczki, przede wszystkim w trasie...
... a z uwagi na przezorność i w innych miejscach.

Vi można podsumować krótko, zdyscyplinowana i pracowita, czyli z cechami cenionymi przez Taylor. Z kolei to co sama u niej lubiła, to zdolność do organizacji grupy oraz wyznaczania i realizacji postawionych celów. Tego Tate brakowało, konkretnego kierunku działania i idącej za tym stabilizacji; na czym mocno skorzystała jej psychika. Brnąć w ten region straciła przyjaciółkę, znajomych, potem najbliższą rodzinę w ten czy inny sposób... ostatnie tygodnie były więc miłą odmianą.
Dobrze jej się żyje w Akademii, choć swobodniej czuje się podczas pobytu w Zoo, jadąc tam w ramach ochrony kurierki. Gdyby miała wybierać między jednymi i drugimi, pewnie postawiłaby na drugich...
... ALE.
Patrząc na to wszystko nieco z boku, szczerze dziwi się, że Caroline i Malcolm jeszcze się nie dogadali. Mają wspólnego wroga, Akademia jest potężnym kompleksem i każdemu znajdzie się robota, jak nie bojowa to chociażby przy sadzonkach; o co Taylor by zadbała. Z kolei Hopkins ma po swojej stronie tzw. manpower... I tutaj rodzi się drobny cel, by uzmysłowić obydwu matołkom, że gdyby zebrali się w jedną kupę to wszyscy na tym skorzystają...
... pomarzyć zawsze można.
Zmieniając temat, jeśli szło o pożytkowanie czasu wolnego, Vi trenowała... i to sporo. Masa miejsca do biegania, po lotnikach została siłownia, do tego na miejscu mieli fanatyczkę tego typu rozrywek, z którą Tate niejeden trening odbyła. No nie nudziła się. Zrobiła też przelotówkę po dawnych pokojach rekrutów dla zgarnięcia z nich jakiś komiksów, książeczek i gitary, by móc od czasu do czasu coś na niej brzdąknąć. Drobna rzecz, której z braku sprzętu nie była w stanie zrobić w Breckenridge...
Informacja od Mistrza Gry
Vi dostaje +3 punkty do kondycji za pomoc i bieganie od miejsca do miejsca w Akademii! Wszyscy tam są wdzięczni!
Na ile moja kondycja ulegnie poprawie?

Łatwy rzut na wytrzymałość (1)

2

[2]+1+1 = 4

Udało się, ale... (dodatkowa niekorzyść)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólne Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zaloguj się