Logan był w jakimś sensie dla Gaby zagadką. W jakimś sensie wyglądało na to, że grał na dwa fronty — to znaczy, przekazywał informacje Akademii, jak i im. Wiadomo, tamci nie byli ich wrogami, jednak Logan lubił mieć palce w kilku ciastach, niż skupiać się tylko na jednym. Zabawne, że wcześniej właściwie był w tej całej grupie i chętnie o niej opowiadał. Czy to robiło z niego potrójnego agenta? Gaby miała nadzieję, że współpraca z tym człowiekiem nie odbije się na nich negatywnie... Ostatnie, czego chciała, to więcej problemów. Jednak z uwagi na sytuację Marshalla i Olivera, musieli coś zrobić.
Ruda nie chciała nawet myśleć o Rio i o tym, jak zginął za... Za nic? Jego śmierć była zupełnie bezsensowna, ale może to lepszy los niż zostanie sprzedanym do innej grupy.
Gaby przeniosła ciężar ciała z nogi na nogę, obserwując Logana. Wpatrywała się w niego o wiele bardziej niż w Malcolma, chciała w końcu wyciągnąć jak najwięcej informacji, zauważyć jak najwięcej szczegółów, które pomogłyby jej podjąć decyzję i pomóc doradzić Malcolmowi...
“
Aerosec nie jest armią. Jest grupą ludzi, którzy bardzo chcą nią być. Liczebnie… coś między czterdziestu a sześćdziesięciu. Zależnie od tego, kogo akurat wciągną z ulicy. Rdzeń to może dziesięć osób. Reszta to cywile — albo mięso armatnie, albo specjaliści zagonieni do roboty.
”
Logan nie odpowiedział od razu na kolejne spojrzenia. Najpierw zerknął na Gaby, potem na Malcolma, jakby ważył, ile prawdy tym razem może im sprzedać.
“
Ilu faktycznie dowodzi?
”
Wtrąciła się Gaby, chcąc ułożyć sobie w głowie plan, a następnie odebrała od Malcolma papierosa, żeby też się nim trochę zaciągnąć. Pomagał jej się uspokoić.
“
Dwóch, może trzech ludzi, którzy myślą, że dowodzą. Reszta udaje, że słucha, dopóki im to pasuje.
”
Odparła, wzdychając i wypuszczając dym, a następnie podała papierosa Malcolmowi, oddając go.
“
Broń mają. Sporo. Z Akademii Lotniczej wynieśli magazynki, karabiny, trochę cięższego sprzętu. Ale większość z nich nie potrafi tego używać tak, jak im się wydaje. Celują słabo. Panikują szybko. A jak robi się głośno, to strzelają bardziej na oślep niż do celu.
”
Na moment Logan spojrzał na nią uważniej i lekko się uśmiechnął.
“
Ale Ty, Ty byś ich rozbroiła w tydzień.
”
Gaby roześmiała się, kaszląc przy tym lekko, i spojrzała na Malcolma. Z jednej strony tego typu komentarze były tutaj zbędne, bo mieli na szali trudnego przeciwnika. Z drugiej jednak... Chcieli dobrych wieści, a informacje o tym, że ci ludzie to idioci, to... To dobre wieści.
“
Zakładasz, że bym chciała.
”
Odparła Gaby, a kącik ust Logana lekko drgnął. Ewidentnie rozmawiali już nieco wcześniej o innych sprawach, choć Logan nie bywał aż tak często w Akademii.
“
Zakładam, że byś potrafiła. A to wystarczy.
”
Powiedział na koniec, a potem wrócił już do tematu i pytań Malcolma.
“
Baza… Po tym, jak stracili Akademię, osiedli w motelu przy drodze na Colorado Springs. Stare miejsce, rozbudowane jak tylko się dało. Z zewnątrz wygląda jak opuszczony — barykada z samochodów przy wjeździe, blachy, resztki ogrodzeń. Neon zdjęli, żeby nie ściągał trupów ani ludzi.
”
“
A ochrona? Posterunki, perymetr, zmiany?
”
Spytała Gaby, wyprzedzając Malcolma, jeśli on też miał zamiar o to spytać.
“
Wiesz, słuchając twoich pytań, Gaby, zaczynam żałować, że nie byłem w tej grupie dłużej. Może wtedy wiedziałbym więcej.
”
Stwierdził i roześmiał się, a następnie spojrzał na Malcolma pytającym wzrokiem, czy ten chciałby wiedzieć coś jeszcze. Logan powiedział mu, co wiedział, ale może Hopkins chciał dopytać się o jakieś szczególne rzeczy?
@Malcolm Hopkins