Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

3

Sil

1

Zmy

2

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

A teraz mam co innego
Pełnia zdrowia
1
Pełnia zdrowia
A teraz mam co innego

Okolice Ogrodzenia

Opis lokacji

Wysokie ogrodzenie w formie siatki otacza cały kompleks US Air Force Academy, wyznaczając wyraźną granicę pomiędzy terenem kampusu a otaczającymi go obszarami lasów i drogami dojazdowymi. Jest to długie ogrodzenie rozciągające się na około 30–35 kilometrów, obejmujące zarówno główny kampus, jak i tereny szkoleniowe, sportowe oraz zaplecze techniczne. Ogrodzenie wykonane jest głównie z metalowej siatki osadzonej na słupach, miejscami wzmocnionej barierami, murkami lub dodatkowymi elementami zabezpieczającymi. W niektórych fragmentach biegnie przez otwarty teren, w innych przez zalesione obszary, pagórki i nierówności terenu, co ogranicza widoczność i utrudnia patrolowanie. Widoczne są bramy techniczne, furtki serwisowe oraz punkty umożliwiające dostęp dla pojazdów obsługi. Stan ogrodzenia jest nierówny — większość konstrukcji stoi stabilnie, jednak w niektórych miejscach widać uszkodzenia lub prowizoryczne naprawy.

ZABEZPIECZENIE

Ogrodzenie stanowi podstawową formę zabezpieczenia terenu kampusu. Skuteczność ochrony zależy od konkretnego odcinka; niektóre fragmenty są łatwe do obserwacji, inne umożliwiają niepostrzeżone podejście lub naruszenie granicy.

DODATKOWE INFORMACJE

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
2
Boli głowa
wszystko i nic
Poranek, 7 lipca.

Ogrodzenie ciągnęło się kilometrami, jednak nie był to wystarczający powód, by nie przygotować go na ewentualną wojnę. Rayne już wcześniej pomagała w akademii tu czy tam, teraz, w ostatnich dniach, znów tutaj zagościła. Wcześniej oczywiście miała okazję poznać Waltera, Caroline, Sally, Harvey'a, Jude'a i Felixa. Teraz jednak wyglądało na to, że w akademii było jeszcze więcej osób, również na podobnych zasadach co ona. Z jednej strony byli tutaj, jedli posiłki przy jednym stole i pomagali w zabezpieczeniach. Z drugiej zaś — nie byli częścią tej głównej kliki. Zasady nie były do końca jasne, ale póki mieli wyżywienie, dach nad głową i pracowali na to, to w czym problem?

Tamtego poranka Ray przygotowała surowce do wytworzenia prowizorycznych pułapek na terenie akademii. Terenu było w cholerę, a ich wcale nie aż tak wiele, jednak w kilku miejscach będzie można stworzyć potykacze, wykopać wilcze doły i inne tego typu rzeczy. Akurat akademia pod tym względem nie cierpiała na brak zasobów, bardziej dokuczał im brak ludzi, którzy mogliby te zasoby utylizować. Mimo to nadal nie chcieli tutaj więcej osób, dosyć selektywnie wybierając, kto jest ich częścią. Być może w przyszłości będzie to ich zguba, a może właśnie to ich ocali.

Jude również zjawił się na miejscu, by pomóc w kopaniu. Mimo iż należał raczej do tych wygodnickich ludzi, nie bał się ciężkiej pracy, więc chwycenie za łopatę nie było wcale aż takie trudne. Przyszedł na miejsce nieco spóźniony i spojrzał w górę.
Dziękikurwaboże, że nie grzeje tak jak ostatnio.
Lekkie zachmurzenie tamtego dnia to był prawdziwy dar niebios, szczególnie kiedy mieli kopać doły.

Jude zjawił się tutaj z taczkami wypełnionymi plastikowymi butelkami z wodą, a zaraz obok nich było trochę drutu kolczastego i oczywiście cztery łopaty.


Kolejka następująca:
@Rayne Sullivan @Harvey Scott @Elizabeth DeShawn

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
3
By upolować zwierzę, wpierw trzeba je zrozumieć i umieć myśleć tak jak one. Ludzie działali na identycznej zasadzie i zawsze wpadali w jeden z kilku schematów. Szczególnie często tymi samymi kartami grali ci mający miażdżącą przewagę liczebną i siłę ognia, gdzie ostrożność i metodyka najczęściej odchodziły do lamusa. Reprezentując przeciwstawną opcję, z doświadczenia, za najlepsze kontry Rayne uznawała dwie taktyki, shock & awe z lekką modyfikacją polegającą na wyprowadzeniu jednego druzgocącego uderzenia oraz terroru. Te drugie stanowiło element wojny partyzanckiej, a z nią nieodzownie wiązały się pułapki. Jedno nie musiało wykluczać drugiego, lecz w tym przypadku obsada akademii była naprawdę nieliczna, to i poszczególne podpunkty należało realizować stopniowo.
- Ślepe z perspektywy patrolujących punkty to idealne miejsce na postawienie kilku niespodzianek. Podobnie parę naruszonych miejsc oraz wąskie gardła....
Napomknęła dzień wcześniej, gdy pieczołowicie sporządzany szkic terenowy był na ukończeniu. Jednocześnie znajdowały się tam naniesione miejsca, gdzie niespodzianki zostały już wcześniej umieszczone. Nawet bez ludzkiej ingerencji, prędzej czy później jakieś zwierzę albo zdechlak aktywuje którąś z pułapek i będzie ją trzeba ustawić na nowo. Wtedy lepiej mieć pod ręką prowizoryczną mapkę z dokładnymi danymi o tym, co, gdzie i w jakich odległościach się znajduje. Zapominalstwo i brak ostrożności mogło kosztować życie.
7 lipca zapowiadał się jako dzień idealny dla neandertalczyków, z mniejszą ilością myślenia i większą w korzystaniu z mięśni. Na dobrą sprawę wszyscy oni będą pracować niczym szeregowi saperzy, czyli przewalając setki kilogramów ziemi. Nie aby umniejszało to oficerskiej godności, Sullivan lubiła brudzić własne rączki.
- Tak długo jak nie będzie 40 stopni w cieniu, nie mam zamiaru narzekać.
Czyli kolejne zdanie z kategorii „kiedy byłam na wojnie”, ze wspaniałomyślnym pominięciem wstępu i reszty otoczki. Rayne nie raczyła innych opowieściami z pracy do poduszki. Te miała spowijać nutka tajemnicy, na wzór noszonej na twarzy kominiary.
- Naruszone ogrodzenie i to zaraz z krzakami, mamy pierwsze miejsce na wilczy dół.
Bez wahania Sullivan chwyciła za łopatę i skinęła głową na Eliasa. Dwóch do wykopków jednej pozycji powinno wystarczyć. Nie żeby Harvey i Elizabeth miała ta zabawa ominąć, sprawiedliwym byłoby dać im wykopać podobną głęboką jamę w innym miejscu. Na razie jednak...
- A ta od dawna niekoszona trawa aż prosi się o parę umilaczy.
Czyli potykaczy wraz z towarzyszącymi im naostrzonymi kołkami, rozlokowanymi tak aby niezależnie od miejsca upadku, nadziać się na na któryś z nich. Po szybkiej analizie wysokości zieleni i uwzględnieniu rozmiarów szpikulców, Rayne wyciągnęła z kieszeni kartkę i długopisem dopisała do schematu głębokość dołków, po czym wręczyła ją swej siostrze. To proste bazgroły, gdzie odległości były rozpisane podręczną miarą, mianowicie łokciami. Proste jak budowa cepa.
Obrona z prymitywnymi rozwiązaniami, ale te często okazywały się niezawodnymi. Przy słabej opiece medycznej wilczy dół miał blisko do gwarancji permanentnej eliminacji napastnika, a mniejszy szpikulec jeśli nie wykluczał rannego z walki, to mocno nadwyrężał jego zdolności do walki. Dodając do tego mocz i kał, ci co przetrwają mieliby gwarantowaną ciężką kurację wymagająca kosztowniejszych w owych czasach leków. Z kolei traktując naostrzone kije trupimi wydzielinami, to śmierć rozłożona w czasie. Piękna wizja z taktycznego punktu widzenia, lecz wymagająca akceptacji Caroline, to jej poletko. Metoda miała też wadę, jeden nieostrożny ruch i rozstawiający mógł paść ofiarą własnej pułapki...

@Harvey Scott @Elizabeth DeShawn @Mistrz Gry Maggie

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Harvey Scott

@sheojmsj | 25 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

1

Szc

0

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia
4
7 lipca

Perspektywa poważniejszego konfliktu trochę przerażała, ale nie dawał tego po sobie poznać. Musiałoby być już naprawdę bardzo źle, żeby jakieś ślady tragicznego samopoczucia wypływały na wierzch Harveya. Teraz był jedynie zaniepokojony myślami i dalekosiężnymi scenariuszami, jakie tworzyły się w jego głowie ilekroć dumał o obecnej ich sytuacji. A czy ktoś z nowych mógł zaciągnąć do nich nowe kłopoty? No też mógł, może to był jeden z powodów, dla których mówił Jude'owi, że niekoniecznie chce, żeby przyjmowali kogokolwiek. Tylko wtedy jeszcze sobie tego nie uświadomił.
No i nie znał się na wojnie. Co prawda nie było to trudne w założeniu, przechytrzyć i unieszkodliwić wroga, zanim on zrobi to z tobą, ale w praktyce wszystko się komplikuje. Zwłaszcza, że nie można dowoli długo zastanawiać się nad taktyką, nie tak jak w solowej grze w szachy. Nie kwestionował planu Rayne, chociaż musiał zobaczyć przynajmniej rysunki, żeby to sobie zobrazować w głowie. Nadążanie za cudzymi myślami bywało trudne.

Praca fizyczna go nie odstraszała. Co prawda nie był pewien, na ile zdoła nadążać za resztą, ale przecież nie było z nim też jakoś tragicznie. Był dobrej myśli i chyba nawet słońce by mu nie przeszkadzało.
— Czasem warto sobie ponarzekać, to człowieka uspokaja. — Wzruszył ramionami i zerknął na taczkę. Ich sprzęt prezentował się niesamowicie prosto, to aż prawie było zabawne. Nie wspominał, bo najpewniej nikogo innego by nie rozbawiło.
Spojrzał na wskazane miejsce na wilczy dół i zaczął się zastanawiać, czy nie powinni najpierw podreperować lepiej tego ogrodzenia. Niby ma ściągać intruzów w pułapkę, ale po co im ułatwiać życie. Choć z drugiej strony, naprawy nie były takie proste, nie do stanu idealnego.
Odwrócił wzrok na kępy traw, potem na schemat, który dostała do rąk Elisabeth. Skrzywił się na moment, widząc jednostki, jego analityczna dusza została profesjonalnie striggerowana, ale cóż, to nie musiało być równo, tylko skutecznie.
— Dobra, wygląda łatwo — stwierdził pogodnie i ruszył do taczki. — Mamy ten, taki... Jude, jak to się nazywało? Ten szpikulec to robienia dziur... nieważnie, widzę, że nie mamy — zaśmiał się cicho i sięgnął po łopatę. Od biedy może się nadać, naruszy ziemię i ułatwi wbijanie kijków, potem to udeptają.

@Elizabeth DeShawn @Mistrz Gry Maggie @Rayne Sullivan

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

1

Int

3

Szc

1

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie

Przy sobie:

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie
5
Przeziębienie
- goła i wesoła
- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów) [w Ferrari]
- nóż bojowy [zabrany]
Eli wciąż odczuwała dolegliwości po postrzale. Oberwała w żebra, na wylot, więc każdy większy ruch wiązał się z realnym prawdopodobieństwem odczucia dyskomfortu, czasem mrowienia, uścisku czy punktowego bólu. Starała się ignorować te oznaki, a jednocześnie tak dobierać sobie zadania, aby nie przedobrzyć z fizycznym obciążeniem. A nie należała do osób mogących pochwalić się wysoką formą sportową. Sukcesem było, że co drugi dzień biegała przed śniadaniem - ze trzy miesiące temu rzecz nie do pomyślenia!
Ostatnimi dniami chętniej przebywała w terenie, z uwagi na ciepłe i długie dni. Parę lat wstecz zupełnie inaczej spędzała te dni, z alkoholem na długich imprezach - Niepodległość U.S. - teraz splunęłaby, gdyby ktoś w jej obecności próbował sugerować, że kraj jeszcze istnieje. Miała zająć się kontrolą ogrodzenia, a trochę je znała, z uwagi na poranne przebieżki wzdłuż większości odcinków. Nie przepadała za połową dzisiejszej grupy, bo Jude był strasznie arogancki, a Rayne sprawiała wrażenie jakby tylko czekała na śmierć Waltera, aby wprowadzić wojskowy zamordyzm. Jeden przeżyła w domu, drugi próbowano wprowadzić w Beckebridge, trzeci odpalał fajerwerki pod miastem, więc w obliczu czwartego uciekłaby jak struś pędziwiatr.
- 40 stopni? Zapraszam do zoo, do szklarni! - odparła. Nie była do końca pewna, czy tyle tam można osiągnąć, aż tak dobrze tego kompleksu nie poznała w ciągu paru dni pobytu tam. Uśmiech miała tym lepszy, że pod kominiarką zapach potu spływającego z czoła do oczu, po głowie i szyi, pięknie by się u niej kumulował. No nie miała o niej dobrej opinii, choć absolutnie nie pogrywała sobie z niej. Miała swoje teorie na tą stylówkę, najbardziej prawdopodobną taką, że bez tego nie miałaby aż takiej pewności siebie. Ukrywanie tożsamości było dla niej zupełnie bezcelowe, wychodziła nawet z założenia, ze Walter czy Caroline dobrze znają jej mimikę twarzy. A nie pytała nawet o to nikogo.
- Dwa dni temu widziałam nowe uszkodzenia około milę w tamtą stronę - odparła neutralnym głosem. Bieganie po stałych punktach sprzyjało lepszemu odnajdywaniu się w terenie, wyliczaniu odległości. - Jest trochę zarośli tam, raczej dzika zwierzyna próbowała się przedostać, nic bardziej ludzkiego - sprecyzowała.
Spojrzała na schemat wyrysowany na kartce. Banalne. O ile podłoże będzie miękkie. Zbliżyła się do Harveya, by mógł popatrzeć. Tego lubiła. Zwłaszcza lubiła pozwalać sobie z nim na żarty. W paru akcjach też pracowali razem, przy elektryce, ale kąpiel tylko chyba raz dla Eli przygotował, więc w ogólnym rozrachunku nie mogła mówić, że jest romantycznie. Ale skręcanie kabelków i przypadkowe zwarcia w obwodzie sprzyjały napięciu. Eli jednak wolała młodsze niż młodszych, a także wierność wobec jednej fazy. Był więc dla niej przewodem neutralnym, ale fałszywym, bo pojawiał się na nim woltaż.
Odłożyła kartkę do kieszeni spodni, gdy ogarnął treść zadania. Uśmiała się jak opisywał brakujące narzędzie w ogrodniczym zestawie. W zoo nie byli, choć praca podobna.
- Hej, ale uważaj na korzenie! - zwróciła mu uwagę. Na nic ukrycie kija w zaroślach, jeśli te zaczną usychać. - Choć tutaj to by można nawet wykopać większy dołek, ta trawa jest tak gęsta, że ukryłaby niezłe szambo! - zażartowała, choć na myśl o głębokim dole prawie czuła już ból w żebrach. - Co z ziemią? Podsypać nią te pokrzywione słupki, żeby ogrodzenie było stabilne? - zapytała, patrząc na dziewczynę.

@Mistrz Gry Maggie @Rayne Sullivan @Harvey Scott

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
6
Boli głowa
wszystko i nic
No to do roboty, ty jesteś teraz naszym geodetą. Ja nie mam pojęcia, które części tego poligonu są najlepsze na tego typu zabawki. Ja jestem specjalistą w wojnie psychologicznej.
Stwierdził, rozbawiony. Miał całkiem dobry humor, pewnie chodziło o pogodę. Ale towarzystwo też było niczego sobie.
Jaki szpikulec, jajogłowy? Ty tutaj jesteś od tego, żeby wiedzieć. Tak jak mówiłem, ja jestem specjalistą w wojnie psychologicznej...
Lubił przebywać z Harvey’em, a Elizabeth też dawała się poznać. Szkoda, że Rayne była nieco bardziej zamknięta i zainteresowana wojowaniem. Ale taki już jej urok.
Ta, już kopię, księżniczko.
Powiedział i kiwnął głową na Harvey’a, żeby ten mu pomógł! Następnie zaczął wbijać łopatę w ziemię, wyrzucając wykopany piach gdzieś na bok. Następnie powiedział:
Ach, kurwa, zapomniałem, że Felix kazał nam zachować tę ziemię na rośliny. Muszę iść po jakąś, ten, torbę czy sakwę, czy cholera wie, w czym on to chce transportować.
Stwierdził. Czy próbował wymigać się od roboty? Może...
Ziemia będzie dla Felixa! Nie ruszać jej!
Krzyknął Jude, biegnąc dosyć powolnym truchtem w stronę akademii. Poruszanie się po tym całym kompleksie było dla niego trudne, to było wręcz piekło. Kilometry, kilometry, kilometry. Każdy tutaj robił sporo kroków dziennie, bo cały kompleks był ogromny. A jak się czegoś zapomniało, to prościej byłoby pewnie zamówić coś przez Amazon, niż wracać się, by to znów zabrać...
Nie zróbcie zbyt dużo, nim wrócę!!!!
Krzyknął jeszcze na pożegnanie.


@Rayne Sullivan @Harvey Scott @Elizabeth DeShawn

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
7
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Wyrwy i słabsze punkty w i tak ciągnącym się kilometrami ogrodzeniu miały swoje zalety, kusiły do pokonania ich w tak pozornie prostych miejscach. Temu należało je ładnie przygotować na ewentualnych nieostrożnych gnojków. Im bliżej zabudowań i tym samym powszechnej betonozy, tym mocniej będą musieli się gimnastykować. Na razie jednak mieli wystarczająco pracy tutaj, gdzie w prostocie leżała siła. Gwałt na estetyce również i na przykładzie potykaczy i kołków, nigdy pewnie nogi nie postawisz gdy każda sekcja ma inne rozłożenie. Stosowany jeden schemat, w chwili rozgryzienia, grzebał wszystko.
W odniesieniu do siostry, jej codzienne bieganie było miłą niespodzianką, rzeczą rzadką wśród tych z sekcji kosmicznej. Z resztą i ją można było dostrzec o bardzo wczesnych godzinach, jak nie na biegach to na drążku, robiąc pompki i zmuszając organizm do działania na dziesiątki innych sadystycznych sposobów. Siłownie nie należały do specjalnie szabrowanych miejsc, a każda placówka wojskowa miała tego typu pomieszczenie i jakiś sprzęt. Zwłaszcza akademie. Na nudę nie dało się narzekać.
- Brzmi jak okazjonalna dostawa mięsa prosto na ognisko.
Pozwoliła sobie na drobną uwagę po słowach siostry, efekt uboczny ich działań. Po części, o ile odjąć aspekt wojny biologicznej czyli flaków i fekaliów, jak nie człowiek to jakiś czworonóg w końcu na zasieki wpadnie.
- Podsypanie i ubicie słupków ma priorytet, lepiej żeby błąkającego się trupa ogrodzenie utrzymało w ryzach. Reszta na wykopki dla Felixa. Ziemi i tak nam nie zabraknie.
Wtrąciła się, w przerwach między kolejnym wbijaniem w glebę łopaty i odrzucaniem kolejnych porcji na bok. Dezercja Jude'a od razu podsunęła Rayne pewien pomysł, tak aby nie było mu za dobrze i brak łopaty w ręku został zastąpiony czymś innym.
- Wracając weź ze sobą worki z kołkami i linkami!
Krzyknęła wystarczająco aby facet to usłyszał i uniosła wyżej kącik ust. Daleko temu do komendy padnięcia na ziemię i tłoczenia, ale satysfakcja podobna. Jeden kurs to za mało, szczególnie gdy przyjdzie im bawić się z palami od wilczych dołów, lecz zawsze to odrobina mniej fatygi dla nich. I więcej dla cwaniaczka.
- Tak się zastanawiam. Harvey, dałbyś radę skręcić bombę? Na skojarzenie, z The Last of Us, wypełnioną drobnym żelastwem i prymitywnym zapalnikiem aktywowanym chociażby pociągnięciem za linkę?
Zapytała, będąc cały czas pochłoniętą kopaniem. Miała nieco pomysłów na pułapki i zabezpieczenia, lecz tkwiła w swym militarnym pudle i na pewno sporo potencjalnych niespodzianek, które byliby w stanie wykonać, jej umykała. Z kolei młodzi potrafili bujać głową w chmurach i mieli czasem pomysły, które mogłyby się przydać...
- Czym tak właściwie zajmują się US Space Force? Tylko bez oficjalnych frazesów, już samych bajek towarzyszących mojej gałęzi militarnej mi wystarczy.
Zagadała do Elizabeth, ogólnie i niewinnie. Wcale ale to wcale nie była to drobna metoda podjazdowa aby zrobić lekki wywód odnośnie tego, czym tak właściwie się zajmowała ostatnimi latami. Skąd prości marines mogli mieć o tym pojęcie, skoro dla większości byli wyłącznie opornymi na wiedzę i trudnymi do zajebania osiłkami?

@Harvey Scott @Elizabeth DeShawn @Mistrz Gry Maggie

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Harvey Scott

@sheojmsj | 25 postów

Wyt

1

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

0

Int

1

Szc

0

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Pełnia zdrowia
8
Pełnia zdrowia
nerka, plecak, ubranie (bielizna, wiązane białe adidasy, jeansy, czarna koszulka) | podstawowe narzędzia (płaski śrubokręt, pęseta, paczka śrubek i nakrętek różnej wielkości, kombinerki, zawiniątko drutu, próbnik prądu, klucze do nakrętek), portfel (plastry, przylepiec, gaza, tabsy przeciwbólowe (7) ), taśma izolacyjna, chustka bawełniana, karty do gry, puszka smaru (1/3), składany nożyk 5 cm, suwmiarka, pistolet CAT-9 + 12 naboi, rowerowa butelka na wodę
Zerknął na Elisabeth i nawet uśmiechnął się lekko na wzmiankę o szklarni. W zasadzie mogła mieć rację, w pewnym sensie, bo pod szkłem zawsze wydaje się być cieplej. A czasem faktycznie jest, kiedy ktoś mądry zaprojektuje budynek jak soczewkę w mikroskopie. W każdym razie, nie chciałby w takiej szklarni machać łopatą, zdecydowanie nie.
Harvey zerknął na kobietę, kiedy wspomniała o nowym uszkodzeniu, którego oczywiście nie kojarzył, ale być może zanotował, zaraportował i zapomniał, jednak skupił się bardziej na tej drugiej części.
— Gdybym próbował się przedostać, to chciałbym, żeby to tak wyglądało — wtrącił swoje trzy grosze, niekoniecznie oczekując, że wezmą to pod uwagę. Ale chyba powinni, głupotą byłoby zakładać, że ich wróg jest głupi, tak ogólnie mówiąc.
Ale na tamtą dziurę przyjdzie inny czas, teraz mieli rozprawić się z krzakami i trawą. I to razem z Eli, więc zapowiadało się prosto i przyjemnie. W zasadzie dobrą wiadomością było, że Rayne będzie pracować z Judem, bo z całego towarzystwa to ona wydawała się najbardziej... wymagająca? Stresująca? Nieprzystępna? Nie bardzo umiał ją określić, zwłaszcza, że nie chciał tak szybko oceniać. Nie w złą stronę, bo pannę DeShawn mógł ocenić bardzo dobrze. Nie tylko lubił z nią współpracować, ale lubił też jej samo towarzystwo, które nie dłużyło się szczególnie szybko, a o to bywało ciężko. Można więc powiedzieć, że Elisabeth została zaadoptowana.
— Mhm, to powinieneś się pilnować, żeby nie wychodzić na nieobytego — zażartował do Jude'a w odpowiedzi. Niech teraz poczuwa się do obowiązku wiedzieć, czym jest szpikulec do robienia dziur w ziemi. — Na korzenie? — Obejrzał się na Eli i myślał usilnie, starając się ustalić, po co im korzenie w jednym kawałku. No i w sumie sam do tego doszedł, tak sądził, więc pokiwał głową. — Okej... — Tylko ciekawe jak ma to zrobić, skoro ich nie widać. Cóż, trzeba ostrożnie. — W zasadzie trawa szybko rośnie... — zaczął i chyba zrezygnował, bo jakby nie spojrzeć, to szybciej Aerosec tu przyjdzie, niż będzie potrzebne koszenie trawnika. To znaczy, niż roślinność zasłoni efekty uboczne ich pracy.
Harvey wybrał miejsce pomiędzy głównymi kępami i wbił łopatę. Docisnął ją nogą, ziemia nie była zbyt skora do współpracy, a jego średniej jakości postura nie pomagała, ale jakoś to szło.
Obejrzał się zaraz na Jude'a.
— Ej, poczekaj, przecież możemy to... do taczki ładować?... — dokończył już bez krzyczenia, bo Jude i tak pobiegł. Zrobił kolejne miejsce na kołek, w jakimś zupełnie przypadkowym położeniu, ale w odległości na oko wystarczającej, by omijając inne, wpaść na kolejny. — Hm... — To była pierwsza odpowiedź na pytanie Rayne, potem łopata poszła do ziemi. — W zasadzie tak... tak myślę. Żelastwo to nie problem, korpus też się skołuje, chociaż dobrze, gdyby dał się łatwo zniszczyć... Gorzej z zapalnikiem, ale mógłbym rozmontować pistolet albo zrobić elektryczny... — Zastanawiał się na głos, układając w głowie wstępny plan działania. — No i trzeba to będzie przetestować, głupio byłoby mieć w ogródku niewypał napchany gwoździami. — Zerknął na nią. Miejsce na poligon to nie był problem, prędzej fakt, że eksplozje ściągną uwagę.
Kopał dalej, aż w końcu coś go tknęło. Scott najpierw zaniechał pracy i tak kilka sekund wpatrywał się w nic, a potem powiódł wzrokiem po płocie.
— A jakby tak zrobić ogrodzenie elektryczne? W południowej części są panele, można puścić z nich prąd na siatkę... Jak nie pokopie, to może chociaż uda się z tego zrobić jakiś rodzaj alarmu? — I wrócił do kopania, ale myślami dalej szukał wszystkiego, co było mu wiadomo o panelach słonecznych i kontrolkach obwodu.

@Elizabeth DeShawn @Mistrz Gry Maggie @Rayne Sullivan

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

0

Zre

1

Int

3

Szc

1

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie

Przy sobie:

- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Przeziębienie
9
Przeziębienie
- Pistolet SigSauer P320 9mm + dwa magazynki (17 nabojów)
- nóż bojowy
Jude był strasznym panikarzem. W oczach Eli, które uważnie obserwowały tych współpracowników, co do których nie była pewna, facet zyskiwał opinię przebiegłej tchórzofretki z lisim ogonem i wilczym kłem. Jude ewidentnie zwalniał się z roboty, a jednocześnie miał parę ważnych faktów do przekazania, choć te z kolei nie były znaczące, nie dla Rayne, którą najwidoczniej niewiele obchodziły interesy innych osób, jeśli nie przebywali wraz z nią.
Nie miała Eli łatwej sytuacji. Nie lubiła bowiem zapominać o sprawach ważnych, ani też ubiegać się o rację osób nieobecnych. Jeśli miała tę ziemię przerzucać pod słupki, to z przekonaniem, że nikt nie będzie jej za godzinę kazał zbierać jej dla Felixa. Jak już, to wykopie mu nową. Kilkadziesiąt kilometrów długości płotu, nie w jednym miejscu jest dość żyzna gleba dla ogrodników, zwłaszcza, ze w tym miejscu nie graniczą z potężną deltą Missisipi albo dopływem dla jakiejś innej, pojebanie dużej rzeki.
- Felixowi można wykopać ziemię z innego miejsca... - zauważyła dyplomatycznie.
Nie bardzo rozumiała, co tak właściwie Harvey potrzebuje. Miał łopatę, szpadel, taczki, co więcej potrzeba? Może ostrożności, aby nie przywalić komuś w nogę? Choć wojskowe, solidne buty, które mieli chyba wszyscy, tego wypadku przy pracy raczej nie dopuszczały. Porządne buty i mundur; rzeczy, których Eli dawno na sobie nie nosiła! A lubiła i pokazywała się w tym tak często, że ciężko było przeć się wrażeniu jakoby ciągle była na służbie. Pracowita, ambitna, zawsze gotowa do działania.
- Korzenie! Jak większa kępa trawy rośnie, to najlepiej ją całą wykopać albo ominąć. - wyjaśniła z zadowoleniem. - A na taczki to tak, ładuj, wysypię pod słupki, które się słabiej trzymają. Bo te obok to w sumie wyglądają stabilnie... Choć tamten chujowo się kołysze. - spostrzegła słupek stojący za Rayne. Gdyby miała niską samoocenę, mogłaby pomyśleć, że Eli mówi o niej, a nie tym, co jest za nią. Ale takie rzeczy nie w tym świecie, a przynajmniej tym miejscu i czasie.
I wybuchnęła śmiechem.
Siły kosmiczne, ogrodzenie pod napięciem. Sci-fiction zaczęli sobie uprawiać!
- Za dużo prądu i przewodów do zmarnowania, a jak ktoś się przedrze, to i tak będziemy mieć problem. Chociaż idzie lato, więc... Ale wolałabym, aby Walter czy ktoś decydował o takich pomysłach. - wyraziła swoją opinię. Wolała nadwyżki prądu lokować w uruchamianie kolejnych urządzeń niż na zasilanie kilometrów kabli, których opór stanowił spore wyzwanie dla potrzebnego natężenia. - Hej, co jest, w sensie... interesuje Cię to, czy jakiś przytyk masz na języku? - odparła zaczepnie. - Kwestia rozwoju technologii, to przede wszystkim. Chińczycy mieli budować stację na Księżycu, więc pracowaliśmy nad stacją z uzbrojeniem, która miałaby orbitować wokół niego. I nad laserową bronią niszczącą cele w przestrzeni. Wiesz, wyścig zbrojeń. Bo prywatne firmy nie mogłyby sobie pozwolić na umieszczanie broni w kosmosie... a jednocześnie potrzebowałyby ochrony - wyjaśniła z grubsza sprawę, a Harvey pewnie zdążył już napełnić taczki, wiec wzięła je i ruszyła na pobliskie słupki, aby podsypać je ziemią i ubić. Z jednych taczek ze trzy chyba byłaby w stanie umocnić. Pilnowała się, aby ziemi dookoła nie rozsypywać. Po paru dniach nie będzie zresztą śladu, że ktoś tu coś rzeźbił. Ziemię wsypywała w dołki, które się wokół słupów porobiły, a potem ubijała, jednocześnie prostując do pionu słupka.
- No, słoń tego nie ruszy - skomentowała pod nosem, gdy uporała się z jednym. Wymagało to trochę wysiłku, więc patrzyła z rezygnacją na resztę. - Przy kolejnych musicie mi pomóc, bo są bardziej przekrzywione.

@Harvey Scott @Rayne Sullivan @Mistrz Gry Maggie

Okolice Ogrodzenia

Awatar użytkownika

Wyt

0

Sil

0

Zmy

0

Cha

1

Zre

2

Int

0

Szc

0

wszystko i nic
Pełnia zdrowia

Przy sobie:

wszystko i nic
Pełnia zdrowia
10
Pełnia zdrowia
wszystko i nic
Wymagająca? Nieprzystępna? Stresująca? To nie brzmiało jak Rayne, przynajmniej nie w wersji akademicko-szkoleniowej. Przed pandemią i zarazem gościnnie w West Point, a także dla świeżych nabytków w jej oddziałach, faktycznie taka mogła być. Dla pozostałych, z bardzo nielicznymi wyjątkami, zwykła być zaledwie chłodną i wyrachowaną suką. Obecnie pozostawała całkiem miła, choć może to fakt braku górnej części munduru oraz grzebanie się w ziemi, gdzie potok przekleństw kierowany był na wszystko to na co natrafiała łopata, a nie nieszczęsnych poborowych oraz rezerwistów.
Czas leciał, gadka wokół Sullivan jakoś się kręciła, a kopana przez nią dziura w ziemi coraz bardziej przypominała okop do pozycji stojącej. Niewiele więc brakowało do zrobienia z tego wilczego dołu. Wszystko szło zgodnie z planem, a raczej jakąś dziesiątą procenta całości...
- Poza zasobami to nadal znaczne odległości i nawet gdyby coś na podpięte pod napięcie ogrodzenie wpadło to marna szansa na wychwycenie tego. Z dwojga złego wolałabym zabawić się w „Kevina samego w domu”, wszelkie zabarykadowane okna i drzwi obwalić żelastwem i pod nie podpiąć prąd. A nuż jakiś żartowniś zawyłby na całe gardło po takim dotyku...
Wtrąciła swoje trzy grosze w związku z pomysłem Harveya, siląc się na odrobinę humoru. Suchego, niewątpliwie i dlatego zapewne przez kolejny miesiąc również ta okolica deszczu nie uświadczy.
- Na mniejszą skalę to miałoby jakiś sens, jeśli już.
Dopowiedziała po krótkiej pauzie, traktując całość bardziej jako ciekawostkę niż realną rzecz do wdrożenia w życie. I tak musieliby postawić ogrodzenie bliżej budynków przez nich użytkowanych, a to byłoby długą zabawą, zwłaszcza jeśli podliczyć wszystkie mogące zostać w to zaangażowane pary rąk...
Schodząc na ziemię, przynajmniej przed wybiciem się w kosmos, Sullivan zrobiła sobie drobną przerwę i spojrzała na Scotta.
- Szkoda pistoletów, no chyba że macie naprawdę spory nadmiar potrzebnych pod to części zamiennych. Jeśli już to elektryczny, takich rupieci zapewne wala się tutaj od groma i jeszcze trochę.
Szłaby w tym kierunku.
- I jak by na to spojrzeć nieco inaczej, blisko temu do miny z prostą płytką naciskową...
Zamyśliła się chwilę. Tak, to kolejna fajna zabaweczka, którą równie dobrze dałoby się zamaskować jakimś kafelkiem na korytarzu, po lekkim jego remoncie. Grunt to mieć model na każdą okazję, jak nie jeden sposób aktywacji to drugi...
- Okazji i tym bardziej ruchomych rekwizytów w tej okolicy jest dostatek. Jak nie ja to ta dwójka lotnych wojskowych, gdy znowu będą się szwędać po okolicy, będzie mogła to przetestować.
Przez „lotnych” Rayne miała na myśli Logana i Ashley.
Mając odhaczone przyziemne rzeczy, pora na wyprawę do odległej galaktyki. Przytyk lub zainteresowanie, Sullivan ograniczyła się do spojrzenia na siostrę i przekręcenie głowy na prawą stronę. Niech kochana siostrzyczka zgaduje!
- Aha! Czyli zamiast zapewniać wywiad i łączność satelitarną, tworzyliście railguny i szukaliście kryształów do mieczy świetlnych...
Pozwoliła sobie na humorek po raz drugi i to w przeciągu pięciu minut. Znowu z uniesieniem kącika ust wyżej, czego na szczęście nikt nie miał jak się dopatrzyć. Jeszcze by pomyśleli, że Rayne ma jakąś inną aniżeli służbowa stronę. Czysto formalnie, ton głosu przez cały ten czas miała w stu procentach neutralny.
Sullivan bez słowa wyczołgała się z dziury i podeszła do wspomnianego słupka. Postawienie ich do idealnego pionu przez samo pchanie rękoma mogłoby okazać się kłopotliwe, dlatego morska piechociara (świnka morska?) ruszyła głową. Prawdopodobnie po raz pierwszy dzisiaj. Odwróciła się do obiektu plecami i naparła na niego prawym barkiem. To była efektywniejsza metoda.
- Samo się nie podsypie.
Powiedziała, robiąc przy tym dobrą minę do złej gry. Rok temu ta czynność szłaby jej zdecydowanie lżej...

@Harvey Scott @Elizabeth DeShawn @Mistrz Gry Maggie
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wejścia i Wyjścia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

Zaloguj się