•  
    Ostatnio krążą następujące plotki:
    - Ashley, Logan i Gaby poszli poszukać benzyny
    - Shin i Lexie poszły na polowanie w okolicach Zoo
    - Malcolm wyruszył z Zoo z misją dyplomatyczną do Akademii Lotniczej
    - Ekipa w Akademii Lotniczej buduje pułapki i ogólnie szykuje się na wojnę

    Mmaggie

    Główny Mistrz Gry

    Morowsky

    Admin

    Plamczak66

    Admin

    Saycia

    Mistrz Gry

    Pogoda

    Popołudnie, 7 lipca 2023

    Colorado Springs

    Częściowe zachmurzenie, burze
    Od 11° w nocy do 25° w dzień

    WHAT COMES AFTER

     
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
71
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Oliver na moment przymknął oczy i wstrzymał oddech, walcząc z odruchem wymiotnym. Znał zapach zgnilizny, w końcu podobnie śmierdziały umarlaki, ale w tak ciasnym i dusznym pomieszczeniu, doznanie było zupełnie inne - gorsze. Jeszcze nigdy nie czuł aż tak dużego smrodu. Musiał się naprawdę skupić, żeby nie zwymiotować.

Spojrzał na nogę pana Browna i szybko przeniósł wzrok na segregator. Otworzył go i wyciągnął czystą kartkę:

Pan Brown - pokój 112
Lewa noga - martwica, brak czucia, czernienie tkanek, smród gni


Z notowania wyrwał go głos Owena.
-Ok.- Trzymając segregator w jednej ręce, zaczął przeszukiwać wnętrze szafki, a potem przestrzeń pod łóżkiem, przesuwając różne rzeczy na bok. Gdy w końcu znalazł tubkę z antybiotykiem, wyprostował się i podał ją Owenowi. Nie znał nazw, ale to jako jedyne wyglądało jak coś, co mogło być lekiem.

-Panie Brown, pił pan dzisiaj wodę?- Miał się nie odzywać, ale liczył, że Owen nie pogniewa się na niego za to proste pytanie. Medyk mógł nie mieć czasu na podawanie pacjentom wody czy jedzenia, więc jeśli tak było, to najwyżej on sam wróci tu po obchodzie i napoi pacjenta. Bardzo tego nie chciał, ale pomimo swojego ciężkie charakteru, posiadał w sobie spore pokłady empatii.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
72
Boli głowa
wszystko i nic
Wyglądało na to, że to, co Oliver podał Owenowi, nie było tą maścią. Tej właściwej nie mógł nigdzie znaleźć i wyglądało na to, że raczej się to nie zmieni...

— Nie szukaj, synu... — wycharczał pacjent Owena.

Chłopak spojrzał na niego, a następnie na Olivera. Ciekaw był, czy rzeczywiście maści tam nie ma.

Brown spojrzał na Olivera, ignorując trzęsące się dłonie Owena. Mówił to oczywiście do niego, ale czuł się źle, patrząc mu w oczy, dlatego patrzył na drugiego chłopaka.

— Sam mu dałem, Owen... Nie szukaj złodziei tam, gdzie ich nie ma — powiedział Brown, a na jego twarzy pojawił się smutny uśmiech.

— Przyszedł chłopak ze stoczternastki. Ramię mu chyba ropiało od odłamka, a on ma być w pierwszej fali, więc mu dałem — wyjaśnił, lekko się jąkając.

Głupio mu było tak działać wbrew zaleceniom lekarza. Owen czuł się z tym... dziwnie. To, co jako pierwsze przyszło mu do głowy, to fakt, że jeśli Brownowi się pogorszy, to on przecież tutaj zginie. Przekręci się pewnej nocy, a Owen nie będzie o tym wiedział. Czuł, że jeśli jego stan się jeszcze bardziej pogorszy, to nie będzie w stanie mu pomóc... I co wtedy zrobi? Wziął niespokojny oddech, brzmiąc podobnie do Browna.
C-co? Panie Brown, co pan mówi? Jak to... oddał pan? Przecież to był... to był jedyny sposób, żeby opanować tę martwicę!
Warknął do niego, choć nie chciał. Oliver chyba jeszcze nigdy nie słyszał, aby Owen posługiwał się takim tonem.
On ma dwadzieścia lat! Ma silny układ odpornościowy, zdrową krew i... i on w ogóle nie powinien był dotykać tej maści! Organizm by sobie poradził z tym odłamkiem... W-wystarczyłoby prze-przemycie solą fizjologiczną i czysty opatrunek!
Zaczął mu tłumaczyć, jąkając się. Owen złapał się za głowę, lekko mierzwiąc swoje i tak już nieco potargane włosy.

@Oliver Langley
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
73
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Oliver znów spojrzał na nogę pana Browna, tym razem zatrzymując na niej wzrok na dłużej. Potem przeniósł go na twarz starszego mężczyzny i w przeciwieństwie do Owena, rozumiał jego decyzję.

Poprawił segregator pod pachą i wyciągnął rękę, kładąc ją medykowi uspokajająco na ramieniu.
-Hej…- Mruknął cicho.-Zaraz wszystko wyjaśnimy… panie Brown? Tak jak Owen mówi - bez tej maści raczej nie uda się pana wyleczyć. Na pewno oddał ją pan dobrowolnie? Jeśli tak… to ma pan jakiś plan, co dalej?- Zaschło mu w ustach, bo sytuacja była trudna. Pomimo tego kontynuował:
-Bez tej maści pana stan będzie się pogarszał. Będzie pana bardziej bolało i… może pan umrzeć. Chce pan umrzeć? Jeśli jest pan już tym wszystkim zmęczony to… proszę powiedzieć. Może uda się pomóc...- Zerknął na Owena, mając nadzieję, że chłopak nie wpadnie w jeszcze większą panikę.-... w jakiś inny sposób?

Jeśli staruszek dał za wygraną, to lepiej będzie, jeśli im o tym powie. Ollie nie chciałby, żeby przy porannym obchodzie Owen zamienił się w zgniłka.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
74
Boli głowa
wszystko i nic
Owen lekko zadrżał, gdy poczuł na ramieniu dłoń Olivera. Nie był na to przygotowany, bo był bardzo skupiony na swoim pacjencie. Spojrzał na niego lekko przerażony, jakby zobaczył ducha.

Wysłuchał jego słów, a następnie popatrzył na Browna, żeby zobaczyć, co on ma na ten temat do powiedzenia. Bo chyba coś miał, co? Skoro oddał maść, to musiał mieć w głowie jakiś sprytny plan. Prawda? Brown siedział jednak cicho i albo nie miał nic do powiedzenia albo dłużej zastanawiał się nad tym, co powie.

Owen zaczął nerwowo drapać się po przedramieniu i głośniej oddychać. Chłopak wyglądał, jakby zaraz miał zacząć krzyczeć na Olivera za to, że ten w ogóle pyta pacjenta o takie rzeczy.
Inny sposób? Ollie, o czym ty mówisz?! Jaki inny sposób?
Owen niemal odskoczył i szerzej otworzył oczy, patrząc na Olivera.
Nie ma "innego sposobu" na gangrenę! Nie mam antybiotyków dożylnych, nie mam sali operacyjnej! Jedynym sposobem była ta maść...
Czuł, jak zdenerwowanie maluje mu się na twarzy. Nie potrzebował ani chwili, żeby pozbierać słowa i od razu się wyrwał, nie dając Brownowi dojść do słowa.
On nie może chcieć umrzeć! Moim zadaniem jest... moim zadaniem jest go ratować! Panie Brown, niech pan go nie słucha, my coś wymyślimy, ja... ja pójdę do Ellie Ward, poproszę ją o coś...
— Przestań, synu. Głowa mnie przez ciebie boli bardziej niż ta noga! — przerwał mu Brown. Warknął na Owena i spojrzał na Olivera, a po chwili kontynuował, skoro już udało mu się dojść do głosu:

— Pomóc mi? Chcesz mi pomóc? To dopilnuj, żeby ten dzieciak ze sto czternastki nie zmarnował tej cholernej maści. Niech mu ręka nie drgnie, jak będzie celował w tych skurwysynów, którzy nas tu zamknęli. To będzie dla mnie najlepsze, pierdolone lekarstwo! — stwierdził, podnosząc głos.

@Oliver Langley
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
75
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Oliver pierwszy raz słyszał, żeby medyk podniósł głos i aż tak się nakręcił. Sam potrzebował pomocy, bo wyglądał jakby był o krok od tego, żeby się załamać i kompletnie rozsypać.
-Owen… nie ma tej maści, rozumiesz? Nie ma.- Starał się brzmieć spokojnie.-Wiec trzeba znaleźć inny sposób. A jeśli go nie ma, to pan Brown musi wiedzieć, co go czeka. Możemy iść do Ellie Ward po obchodzie, to dobry pomysł…- Mówił, mając nadzieję, że chłopak złapie się tego pomysłu i uspokoi chociaż na chwilę.

Kiedy staruszek im przerwał, Oliver zamilkł. Patrzył na jego zacięta twarz ale nie bardzo wiedział, co odpowiedzieć. Było mu szkoda pana Browna i Owena. Tego pierwszego, bo cierpiał. A medyka, bo próbował walczyć z czymś, czego nie dało się wygrać w takich warunkach.

Przez chwilę przemknęło mu przez głowę, że może gdyby od początku trafił tu inaczej - nie jako ktoś przetrzymywany siłą i nie pod “opiekę” Manny’ego, to jego spojrzenie na tę grupę wyglądałoby zupełnie inaczej. Może łatwiej byłoby mu zobaczyć w nich ludzi, a nie tylko tych, którzy go tu zamknęli.

Z jednej strony zaczynał poznawać ich historie, widział, że coś stracili, że mają swoje powody do zemsty. Z drugiej, został tu przywieziony wbrew swojej woli, zamknięty i zastraszany. Manny dostał przyzwolenie, żeby robić to, na co miał ochotę.

-Owen, może zostawimy teraz Pana Browna, skończymy obchód i znajdziemy Ellie Ward? A potem wrócimy i ustalimy co robić dalej? Panie Brown, zgadza się pan?- Zaproponował, mając nadzieje, że obaj przystaną na jego propozycję. Owen musiał się uspokoić i dokończyć obchód.

@Mistrz Gry Maggie
Czy uda mi się opanować Owena?

Rzut na charyzmę (2)

5

[5]+2 = 7

Udało się i... (dodatkowa korzyść)
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
76
Boli głowa
wszystko i nic
Wyglądało na to, że Owen miał w sobie sporo pasji co do swoich pacjentów. Naprawdę bardzo chciał, żeby staremu się polepszyło i nawet był gotów podnieść głos i kłócić się z jego decyzjami, byleby tylko mógł go odhaczyć z listy jako „ocalonego”. W gruncie rzeczy Owen właściwie nie mógł sobie poradzić z perspektywą śmierci jakiegoś swojego pacjenta... Co było dosyć komiczne, biorąc pod uwagę ich obecną sytuację i ogólnie świat, w którym przyszło im żyć. Może te historie o dobijaniu ludzi po oblężeniu akademii to prawda?

Owen patrzył na Browna, cały czas trawiąc jego słowa i myśląc o tym wszystkim. Starał się nieco uspokoić, bo widział, że nie sprzyja to postępowi leczenia. Spojrzał na Olivera, a jego twarz wyrażała wiele różnych emocji: od bólu, przez bezsilność, po jakąś iskrę nadziei. Przegryzł lekko wargę, a następnie pokiwał głową, zgadzając się z nim. Skoro nie było maści, to co, kurwa, mieli tutaj zrobić? A jedyną opcją, żeby spróbować dostać tę maść lub coś podobnego, była właśnie Ellie Ward i jej zapasy, bo to ona była tutaj kwatermistrzem, czy jak to tam nazwać.
Tak, to dobry plan. Tak, zróbmy tak, porozmawiamy z Ellie. Reszta pacjentów będzie musiała chwilę poczekać i tyle.
Zgodził się, a następnie spojrzał na Browna. Ten nie miał raczej nic do powiedzenia, więc po prostu pokiwał głową. Wyglądało na to, że sam rozumiał sytuację Owena i Olivera i nie chciał już nic tutaj dopowiadać. Zdecydowanie rozumiał też swoją sytuację, bo przecież dobrowolnie oddał tamtą maść...

Wyjście z tego pomieszczenia było niczym wyjście na zewnątrz z ciasnego wagonu metra, w którym brakowało świeżego powietrza. Owen raczej nie powiedział nic o tym ani nie dał po sobie poznać tej ulgi. Wziął głęboki oddech, a potem spojrzał w niebieskie niebo, które powoli robiło się coraz ciemniejsze. Dochodziło popołudnie, a potem przyjdzie wieczór, więc światła będzie coraz mniej, a chodzenie do pacjentów z latarką lub jakąś lampką zawsze wydawało się nieco cięższe. Potrzebował światła słonecznego wpadającego przez okno — albo tak sobie to po prostu ubzdurał.
Co za idiota. Przepraszam... Ja... Nie powinienem tak mówić, nie powinienem go tak nazwać.
Powiedział to i ewidentnym było, że jak tylko słowa wyszły z jego ust, od razu ich pożałował. Ale mówił to pod wpływem emocji, i to zdecydowanie tych negatywnych.
Znajdźmy Ellie, dobra? Spytamy ją o dodatkowe zapasy dla medyków i... I tak, i będzie dobrze. Tak zrobimy.
Zadecydował, jakby to był teraz jego pomysł, a nie Olliego, ale Oli pewnie wiedział, że w tej sytuacji lepiej nie dyskutować z Owenem, skoro już udało mu się go przekonać i nieco uspokoić.

@Oliver Langley
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
77
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Ollie z ulgą przyjął zgodę Owena na ich “wspólny” plan. Zanim wyszli, zerknął jeszcze na pana Browna. Chciał mu życzyć miłego popołudnia, ale szybko uznał to za głupie, więc ostatecznie nie powiedział już nic.

-Kurwa…- Przeklną, gdy tylko znaleźli się na korytarzu, kawałek od pokoju nr 112. Otworzył okno, żeby odetchnąć świeżym powietrzem, chociaż nadal bał się wziąć głębszego wdechu. Był blady, a na jego czole pojawiły się kropelki potu. Samo wspomnienie tego smrodu przyprawiało go o mdłości, więc w przeciwieństwie do Owena, potrzebował chwili.

-Spoko… spoko…- Oparł się plecami o parapet i pokiwał głową na słowa o spotkaniu z Ellie.-Jezu, co za smród…- Mruknął, przecierając rękawem wilgotną twarz. Miał wrażenie, że cały przesiąkł zapachem nogi pana Browna.

-Owen, a nie mówiłeś, że lepiej najpierw skończyć obchód? Póki jest jasno. A potem znajdziemy Ellie?- Przypomniał delikatnie.-Chyba, że priorytety się zmieniły. Wiesz, nie znam się…- Uśmiechnął się blado.
Nie miał zamiaru nalegać, nie chciał wyprowadzić medyka z równowagi. Ostatecznie zrobi to, co ten zdecyduje. Ważne, że już się uspokoił, nie krzyczy i nie panikuje.

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
78
Boli głowa
wszystko i nic
O tak, świeżutkie powietrze wpłynęło na korytarz i było w tamtym momencie jak zbawienie. Tego potrzebował. Oliver poczuł na swoim czole kropelki potu; cała ta sytuacja była niezwykle stresująca i wywoływała w ciele chłopaka napady adrenaliny oraz stresu. Poziom kortyzolu jednak opadał, im dłużej był poza tamtym miejscem. Pewnie dawało mu to też po wyobraźni, bo kto chciałby tak skończyć? W dodatku z medykiem, który nie uznaje eutanazji...

Owenowi chyba aż tak bardzo nie przeszkadza mikroklimat w pomieszczeniu, w którym kisił się Brown. Albo po prostu był zamyślony, pochłonięty czymś zupełnie innym i najprawdopodobniej były to możliwe rozwiązania ich problemu. Zastanawiał się, co powie Ellie i jak namówi ją na to, żeby dostać więcej zapasów czy coś. Musieli przecież ocalić Browna. Ktoś musiał ratować tych ludzi przed ich głupotą i to właśnie Owen wziął to na swoje barki... A przynajmniej tak myślał.
T-tak... Nie. Nie wiem. Dobra, tak, skończmy obchód. Kto tam jest następny w kolejce, Ollie?
Spytał, a słowa chłopaka jedynie minimalnie wyprowadziły Owena z głębokiego zamyślenia. Być może Brown nie miał tyle czasu, sepsa będzie postępowała i zaraz trzeba będzie jeszcze więcej i jeszcze innych leków, żeby go z tego wyciągnąć. Jednak mimo to, że jeden pożar był tutaj i nie byli w stanie go ugasić, to nie zmieniało to obrazu sytuacji. Wszędzie były jeszcze inne, mniejsze pożary, a zajęcie się nimi (tj. innymi pacjentami) jest częścią sztuki medycznej. Triage i te sprawy — musieli zobaczyć, kto inny jeszcze potrzebował ich pomocy.

Owen spojrzał na Olivera, czekając, aż ten wybierze jakąś inną kartę z całego stosu pacjentów, których mieli dziś odwiedzić. Będą tak łazić, aż nie zrobi się ciemno, zdecydowanie... No, a teraz w rękach Olivera była kolejna osoba, choć Langley nie miał umiejętności, które pozwoliłyby mu rzeczywiście ocenić stan tych ludzi, bazując tylko i wyłącznie na chaotycznych notatkach Owena, które ciężko rozszyfrować.

Najpierw natrafił na kartę jakiejś kobiety z pokoju 210. Dziewczyna miała głęboką ranę ciętą przedramienia, ale Owen zamiast postępów w leczeniu opisał tam ciągłą walkę o dyscyplinę podczas wizyt. Babka wolała handlować bandażami za amunicję u kwatermistrza, twierdząc, że trening strzelecki jest znacznie ważniejszy niż czysty opatrunek. Zaraz pod nią znajdowała się karta opisująca jakiegoś „Małego” z pokoju 105. Ośmioletni chłopiec z ciężkim zapaleniem. Matka dziecka ponoć harowała przy budowie umocnień w motelu, by „wykupić” mu pierwszeństwo przy przydziale pokoi i zapasów medycznych już w Akademii, a w tym czasie Owen, bazując na notatkach, próbował pędzić jakieś syropy z cebuli, bo inne leki nic nie dawały. Na samym dnie stosu leżała zaś karta „młodziaka” z pokoju 114. To był kumpel Browna, ten sam, który dostał tę całą maść. W rubryce opisującej stan pacjenta Owen nabazgrał tylko jedno słowo: „Agresywny”. Pod spodem widniała niemal nieczytelna uwaga, że gość jest młody, ma karabin i jest niezbędny do „pierwszej fali” ataku, co czyni go pacjentem ważniejszym niż... inni.

@Oliver Langley
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

2

Zmy

1

Cha

2

Zre

0

Int

1

Szc

0

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz

Przy sobie:

Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
79
Pobity BrakOka SpuchniętaTwarz
Plecak, woda, strzelba (1 kula w magazynku), pistolet (10 naboi), scyzoryk, nóż, ubranka Connora, podstawowe przybory do opieki nad dzieckiem, koc, przybory do pisania, szkicownik
Oliver położył segregator na parapecie i przez chwilę przeglądał kartki, próbując połapać się w notatkach Owena.

Pierwsza pacjentka wyglądała na kompletnie niezainteresowaną leczeniem. Skoro była w stanie chodzić i handlować bandażami za amunicję, to najwyraźniej rana nie dokuczała jej na tyle, żeby się tym przejmować. Oliver uznał, że na razie nie ma sensu się na niej skupiać. Zapamiętał za to jedno - jeśli zabraknie opatrunków, trzeba będzie iść do kwatermistrza.

Druga karta od razu przyciągnęła jego uwagę. Ośmioletni chłopiec z zapaleniem, prawdopodobnie sam, bo mama pracowała przy umocnieniach.
Poczuł dziwne ukłucie w żołądku. Zrobiło mu się trochę słabo, ale nie był pewien, czy to a wspomnienie odoru nogi pana Browna, przez jego własny stan, czy na myśl o tym, że to Connor może właśnie leżeć z jakimś zapaleniem, a jego przy nim nie ma.
-Pokój 105.- Zdecydował. Nie czekając na odpowiedź, zaczął wkładać kartki z powrotem do segregatora.-Są tu jeszcze inne ranne dzieci? Albo jakiekolwiek dzieci?- Zapytał, przecierając rękawem wilgotne czoło.

Kiedy ruszyli, przez dłuższą chwilę milczał. Potem spojrzał na medyka i zapytał:
-Czemu ja dostaję leki i mnie leczysz, a matka tego dzieciaka musi na to zapierdalać?

@Mistrz Gry Maggie
Awatar użytkownika

Wyt

1

Sil

1

Zmy

1

Cha

1

Zre

1

Int

1

Szc

0

wszystko i nic
Boli głowa

Przy sobie:

wszystko i nic
Boli głowa
80
Boli głowa
wszystko i nic
Owen zdecydowanie potrzebował teraz kogoś, kto spakuje jego rzeczy i przetransportuje go do kolejnego pacjenta, bo wydawał się totalnie wybity z rytmu. A jednak miał robotę i trzeba było zająć się pacjentami... Nie było czasu, by się rozpaść i płakać, niestety.
Tak, następny? To chodźmy.
Zadecydował, a z każdym krokiem czuł się nieco lepiej, a kolory wracały na jego młodą twarz. Ogólnie był on całkiem przystojnym facetem. Jego twarz była lekko dziecięca, ale też troszkę zadziorna. Wykazywał się prawdziwą empatią wobec Olivera i innych, jednak czasem głos mu się łamał i stresował się w trudnych sytuacjach. Jednak kto tak nie robi?
Tak, jest ich dosyć sporo, ale z rannych albo chorych, tak wiesz, bardziej niż jakieś pomniejsze przeziębienie, to tylko ten.
Powiedział i zrozumiał, że chyba zapomniał jego imienia! Wiedział dokładnie, o którego pacjenta mu chodzi, znał numer ich pokoju. Wiedział też całkiem sporo o jego chorobie i tak dalej, nawet pamiętał, w którym podręczniku jest o niej rozdział i jaki był jego numer. Jednak imię? Jakoś tak wypadło mu z głowy i musiał zwrócić się do niego jako „ten”. Miał nadzieję, że Oliver nie będzie go przez to oceniał...

Ten jednak miał dla niego inny rodzaj wyzwania. Westchnął, starając się poukładać sobie tę sytuację w głowie, by udzielić odpowiedzi na pytanie.
Najpierw były leki, antybiotyki i tak dalej, jednak nic nie pomogły. Normalne leczenie. Potem podawałem mu syrop z cebuli i robiłem okłady, bo myślałem, że to bakteryjne zapalenie, ale... to nie działa. On ma takie dziwne, czarne zmiany na śluzówkach, oddech jest świszczący, a gorączka nie spada po żadnych lekach, które mamy. Myślę, że to co innego; przeczytałem w książce, że to może być grzybica płucna. Albo jakaś reakcja na toksyny z pleśni, która jest w ścianach tego przeklętego motelu.
Wyjaśnił. Brzmiał jak najbardziej serio, choć trochę śmierdziało tutaj jakimś doktorem House'em.
A jego matka... Wiesz, co ona robi? Haruje przy barykadach po dwanaście godzin dziennie, żeby – jak mówi – "wkupić się" w łaski dowództwa. Wierzy, że jak Aerosec odbije Akademię, to będą mieli tam prąd...
Kontynuował historię, chociaż myślał, że i tak jest już dosyć długa i skomplikowana. Ale taka też była prawda.
W Akademii są respiratory. Są sterylizatory, zaawansowane filtry powietrza... ona chce, żeby on dożył momentu ataku. Że jak tylko wejdziemy do środka, to podepną go pod jakąś aparaturę, która oczyści mu te płuca. Dlatego nie odpuszcza. Wierzy, że jeśli będzie wystarczająco lojalna, to dowództwo "pożyczy" jej generator a nawet i więcej, żeby ratować synka i mu się poprawi.
@Oliver Langley

Wróć do „MIEJSCA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zaloguj się