
Maya Fisher
Lera Abova
- podstawy
- szczegóły
- statystyki
- ekwipunek

imię i nazwisko
Maya Fisher
data urodzenia
01.05.1996 (27 lat)
miejsce urodzenia
Colorado Springs
zawód
sierżant śledcza
słabe strony
- bezsenność, nie potrafi spać w nocy i nie wie dlaczego, dlatego często bierze nocne warty i odsypia w dzień
- nieufna, nie zaśnie przy nowej osobie i będzie co chwila sięgała do kieszeni po nóż żeby się w razie czego obronić, czasem podchodzi wręcz pod paranoję
- nienawidzi robali, ma arachnofobię
- wyidealizowane poczucie sprawiedliwości sprawia, że czasem przestaje trzeźwo myśleć i ryzykuje dla innych
- nieufna, nie zaśnie przy nowej osobie i będzie co chwila sięgała do kieszeni po nóż żeby się w razie czego obronić, czasem podchodzi wręcz pod paranoję
- nienawidzi robali, ma arachnofobię
- wyidealizowane poczucie sprawiedliwości sprawia, że czasem przestaje trzeźwo myśleć i ryzykuje dla innych
mocne strony
+ umie strzelać z większości broni palnych
+ przeszła kurs samoobrony, jest dość wysportowana
+ studia i praca nauczyły ją śledzić, analizować i rozmawiać tak, by zyskać takie informacje, jakie chce
+ ma zmysł lidera
+ przeszła kurs samoobrony, jest dość wysportowana
+ studia i praca nauczyły ją śledzić, analizować i rozmawiać tak, by zyskać takie informacje, jakie chce
+ ma zmysł lidera
ciekawostki
> bawią ją mega słabe żarty
> zawsze chciała kolekcjonować winyle, ale były za drogie
> jest bardziej uzależniona od kawy niż od papierosów
> kocha wszystko, co truskawkowe
> jak była starsza to kupiła sobie tamagotchi, którego nie mogła mieć jako dziecko i do dzisiaj nosi je jak talizman, mimo że szkoda jej marnować baterie
> zawsze chciała kolekcjonować winyle, ale były za drogie
> jest bardziej uzależniona od kawy niż od papierosów
> kocha wszystko, co truskawkowe
> jak była starsza to kupiła sobie tamagotchi, którego nie mogła mieć jako dziecko i do dzisiaj nosi je jak talizman, mimo że szkoda jej marnować baterie
siła
0
zręczność
1
wytrzymałość
0
inteligencja
0
charyzma
1
zmysły
1
szczęście
0
ekwipunek
Plecak, nóż wojskowy, papierosy, zapalniczka, Sig Sauer P320 + dwa magazynki, manierka z wodą, notes w formacie paszportowym i długopis, paralizator, krótkofalówka, tamagotchi, orzeszki.
Wygląd
Codzienny wygląd, codzienne uzbrojenie
Stara się nosić czysto i schludnie, jak tylko warunki na to pozwalają. Zwykle wybiera spodnie cargo (są wygodne i mają dużo kieszeni, zawsze są pełne najprzydatniejszych rzeczy), solidne, sznurowane buty i obcisłą koszulkę, w środku zdarza jej się nosić polar, a na zewnątrz wiatrówkę policyjną i czapkę z daszkiem. Zawsze nosi przy sobie kaburę, a na nadgarstku ma plecioną bransoletkę z kostką do gry na gitarze. Oczy ma w kolorze piwnym, a włosy w zależności od światła wpadają w kasztan lub czerń. Często zgalała się na krótko z wygody, ale już od dawna nic z nimi nie robiła, więc urosła jej grzywka, którą stara się przycinać, bo wydaje jej się urocza.Budowa ciała
Maya ma 175 cm wzrostu i waży 62 kg. Ma smukłą sylwetkę, wysportowaną, z zarysem mięśni i mały, choć odznaczający się biust. Mimo warunków, stara się utrzymać formę, którą zyskała podczas aktywnej służby i ćwiczeniom siłowym. Ma blizny od pocięć na udach i jedną na lewym ramieniu, od postrzału podczas służby.Historia
I'll be good
And I'll love the world, like I should
For all of the times that I never could.
Wczesne dzieciństwo
Maya urodziła i wychowała się w Colorado, ale nigdy nie poznała swoich biologicznych rodziców, mimo że często napadała ją ciekawość po kim mogłaby mieć nos lub oczy, to jednak za każdym razem brakło jej odwagi, by drążyć i szukać. Dorastała w sierocińcu i choć teoretycznie nie miała żadnego rodzeństwa, to w praktyce czuła się tak, jakby miała ich całą gromadę, ba, była z nich wszystkich najstarsza. Wszystkim musiała się dzielić, o wszystkich dbać, zbierała baty za młodszych i łagodziła konflikty. Gdyby ktoś chciałby zmaterializować syndrom starszej siostry, to byłaby to właśnie ona. Szybko dorosła, czując jakąś przynaglającą potrzebę do tego, by matkować każdemu i wszędzie, nie miała czasu dla siebie i być może jest to jeden z powodów, przez które często nie wie kim jest, bo kiedy miałaby się tego dowiedzieć? Miała swoją ulubioną opiekunkę, panią Nicole. Była z nich wszystkich najmilsza i czasem dawała jej cukierki za plecami lub odpuszczała kary. Lubiła z nią gotować, a z biegiem czasu nawet się zwierzać. Nocami zastanawiała się czy ich relacja choć trochę przypomina tą, którą mają córki z matkami.Lata szkolne
Kiedy przyszedł czas nastoletnich buntów, Maya czuła się kompletnie rozerwana. Z jednej strony nie potrafiła wczuć się w rolę dorastającej dziewczyny, mając z tyłu głowy czuwający alarm odpowiedzialności, który zapalał się od razu, jak tylko dawała sobie przestrzeń na odkrywanie siebie, ale z biegiem czasu było coraz mniej osób, które jej potrzebowało. Przyszywane rodzeństwo się kurczyło, odchodząc do rodzin zastępczych i nagle nie była już aż tak potrzebna, nie miała komu matkować, a przecież to jedyne w czym była dobra i co znała. Utonęła w książkach, “wzorowa uczennica”, tak jej mówili dopóki nie zapaliła pierwszego papierosa z ciekawości. Szybko nauczyła się, że będzie akceptowana i lubiana dopiero wtedy, gdy zacznie spełniać oczekiwania innych. Pochwały od nauczycieli i opiekunów będą tylko wtedy, jak tylko będzie przynosić wzorowe zachowanie i dobre oceny, ale dla rówieśników równało się to z wykluczeniem. Oczywiście, że wybrała rówieśników, każda nastolatka by tak zrobiła, zresztą wszystkie nastolatki w filmach tak robiły. Malowały się, chodziły na imprezy i całowały. Upiła się tym uczuciem, pierwszy raz w życiu robiła coś dla siebie, ale nawet wtedy nie czuła się jak ona. Tak jakby ubierała maski, przyjmowała role wyczytane w gazetkach młodzieżowych, obejrzane w serialach i filmach.Pierwsze tak silne emocje poczuła chyba wtedy, jak zauważyła, że ktoś ze starszych klas znęca się nad pierwszoroczniakiem. Jej poczucie sprawiedliwości sprawiło, że była tak oburzona i z jakiegoś powodu na tyle odważna, że poszła się pobić w jego obronie. Okazało się potem, że po pierwsze - lubi się bić i po drugie - że lepiej spędza jej się czas z chłopakami po tym jak musiała z nimi siedzieć w kozie. Została więc chłopczycą i wieczną kumpelą, bez przerwy szukając. Szukała nie tylko siebie, swojej własnej tożsamości, ale i czegoś, co mogłoby sprawić, że poczułaby choć trochę więcej, ale ciężko się szuka, gdy nie zna się celu.
Edukacja
Gdy parasol ochronny sierocińca przestał ją osłaniać i wysłał z wyprawką w świat, z początku była przerażona. Tylko dzięki uprzejmości ukochanej pani Nicole udało jej się wynająć malutką kawalerkę i zapisać na studia. Wybrała kryminalistykę, bo była to jedna z niewielu rzeczy, które naprawdę ją interesowały. Nie była ani naukowym świrem ani artystką, ale za to wiedziała, że lubiła dbać o innych, o ich bezpieczeństwo. Wiedziała, że najlepiej zajmować się tym problemem u źródła, a książki detektywistyczne były jej ulubionym gatunkiem. Zatrudniła się na zmywaku w lokalnym gastro, rozdawała gazety i ulotki, byleby tylko stać ją było na rachunki. Powoli udawało jej się wiązać koniec z końcem, nawet czasem pozwolić na coś większego. Raz na jakiś czas jeździła do pani Nicole na herbatę, z przerażeniem odkrywając kolejne siwe włoski na jej głowie z każdą następną wizytą, mimo że ta nie chciała zauważać lecących lat.Myślała wtedy, że chyba jest szczęśliwa. Poznała miłych ludzi na studiach, trzymali się razem, chodzili na imprezy i do barów, zwierzali się po nocach, pocieszali w załamaniach i celebrowali w sukcesach. Poczuła, że chciałaby mieć ich przy sobie na zawsze. Pomagali jej dzień po dniu czuć się tak, jakby w końcu znajdywała siebie. Miała swoją ulubioną kawę, ulubione żarty, wiedziała co sprawia jej radość, że kocha muzykę rockową, że uwielbia truskawki. Wiedziała kim chce zostać, że chce założyć rodzinę i mieć dwójkę dzieci oraz że nienawidzi wódki, po której za często rzygała. To chyba znaczyło, że wiedziała kim była. I wtedy go poznała.
Dorosłe życie przed apokalipsą
To był ostatni rok studiów, byli w barze i słuchali występu na żywo. On grał na gitarze i tak uroczo się uśmiechał. Zaprosił ją na randkę po występie, oczywiście, że poleciała na to jak grał na gitarze, nawet ją nauczył. Był szarmancki i był też pierwszym mężczyzną, który nie widział w niej kumpeli, a atrakcyjną kobietę. Nie musiał się nawet za bardzo starać żeby wpadła w jego sidła i uwierzyła w każdą bajkę o pięknej miłości. Maya okazała się być bardzo łatwą kobietą, zakochaną po uszy, bo to było tak uzależniające uczucie, zawsze o nim marzyła. Nie spodziewał się chyba, że on też poczuł coś więcej, bo się jej oświadczył niedługo po tym jak Maya odbyła trening i dostała się do policji, co było początkiem jej długo wyczekiwanej kariery. Zamieszkali razem zaraz po tym.Nawet nie zauważyła kiedy odizolował ją od przyjaciół ze studiów, była zbyt zajęta pracą, by to zauważyć. W końcu się spełniała, nawet jeśli z początku miała tylko patrolować ulice. Była kompletnie ślepa dopóki nie zaczął się unosić. Każdemu się zdarza podnieść głos, to jasne, ale jemu zdarzało się to za często. Potem nagle przestał być taki troskliwy jak zawsze, zamieniał słodkie słowa w wyzwiska, ale ona, głupia idiotka, oczywiście chciała go zmienić. Tolerowała, akceptowała, tłumaczyła go. Nie mogła go przecież stracić, był taki idealny, więc co się stało? Co źle robiła? Do samego końca wierzyła, że to tylko przejściowe, dopóki nie uderzył jej pierwszy raz.
Koledzy z posterunku od razu zauważyli co się dzieje i chyba tylko dzięki nim udało jej się z tego uciec. Pierwszy raz w życiu miała w sobie tyle emocji, że nie wiedziała, którą powinna czuć. Czuła się zdradzona i oszukana, ale czuła też wstyd i wstręt do samej siebie, że dała się na to wszystko nabrać. Był tam też żal, żałoba, w której opłakiwała czas, który straciła i ludzi, których opuściła. Odechciało jej się tej rodziny bardzo szybko. Oddała się całkowicie swojej karierze, szczególną troską otaczając kobiety, które uciekały z przemocowych domów. To dawało jej jakieś uczucie odkupienia, choć nie miała za co pokutować. Była dobra w tym co robiła, w końcu to było całe jej życie i się w nim całkowicie zatraciła. Brała te trudne sprawy, bo zajmowały dużo czasu, którego miała na pęczki, no i wypłata była dobra. Nie wiedziała tylko do czego dążyła.
Dzień wybuchu
We wrześniu mieli ręce pełne roboty, ludzie wpadali w panikę, byli wysyłani do łagodzenia zamieszek i musieli odmawiać przyjmowania kolejnych trupów, które już nie mieściły się w krematorium. To był chyba pierwszy raz kiedy poczuła się aż tak bezsilna. Sprawa narastała na skalę światową, a ona nie miała nad nią kontroli, bo drzwi od komisariatu prawie wcale się nie zamykały. Nie mieli tylu ludzi, by to ogarnąć i robiło się niebezpiecznie, więc zamknęli się od środka.I tak już zostali.
Po wybuchu
Sztab policjantów i garstka cywilów musiała od tamtego momentu poradzić sobie w nowej rzeczywistości, która ich przywitała. Nie było łatwo, szczególnie na samym początku, przez co stracili bardzo dużo ludzi. Popełniali błąd za błędem, a ich cena często była zbyt wysoka. Dużo osób odeszło z własnej woli, część z nich miała wrócić, ale nigdy tego nie zrobiła i kiedy Maya zdała sobie sprawę, że nikt nie stanie się nagle ich wybawicielem, poczuła się z powrotem jak ta mała dziewczynka w sierocińcu, która musiała się wszystkim zajmować… więc się zajęła.Z ogromnej grupy skurczyli się do garstki kilku osób z wyszlifowanym systemem. Zamienili komisariat w placówkę handlową, mieli cały parking wozów policyjnych do rozłożenia, broni i amunicji pod dostatkiem oraz pełno sklepów dookoła, które systematycznie opróżniali, z każdą kolejną wyprawą idąc coraz dalej i dalej.
Cel
W pewnym momencie Maya obudziła się z przeświadczeniem, że nie wie co ma dalej zrobić. Jej głównym celem do tej pory było chronić tych, których jest w stanie chronić, ale nie wiedziała co sama chciała. Dlaczego tak bardzo upierała się przy życiu? Może miała nadzieję, że to wszystko wreszcie minie? Może są tam ludzie, którzy potrafią wynaleźć lek? Albo już nad nim pracują? Może chciała żeby wszystko wróciło do normy, a to wszystko jest tylko jakąś formą tymczasowej kary?Chyba chciała znowu poczuć się szczęśliwa i zjeść truskawki patrząc w gwiazdy z przyjaciółmi, za jedyne zmartwienie mając tylko jutrzejszego kolosa. Ciekawe czy jeszcze żyją.
Co za to oddasz?
Musi się dowiedzieć, czy jest ktoś lub coś, co sprawi, że świat znów będzie normalny. Sama ma wrażenie, że ma niewiele do stracenia, nauczona przez lata nadstawiania karku za innych. Obawia się, że poświęciłaby nawet samą siebie, jeśli mogłaby tym uratować świat. Bardzo idealistyczne.Pod presją
Pod wyrzutem adrenaliny Maya działa szybko i zadaniowo. Pierwsze o czym myśli to bezpieczeństwo i ucieczka, niestety często wtedy podejmuje ryzykowne decyzje.Kompetencje i ich brak
Służbistka z krwi i kości, wie jak się bić, jak strzelać, jak rozmawiać. Nie można odmówić jej uroku, ale niestety nie potrafi zbytnio nawiązywać relacji. Jest socjalnie niezręczna, introwertyczka, która chciałaby być ekstrawertyczką. Nie złapie większości nawiązań, ale stara się najlepiej jak może.Wartość dla ekipy
Maya często wchodzi w rolę matki grupy. Jest protekcyjna i zaradna, najpierw zadba o innych, a później o siebie.Granica
Brutalna przemoc wobec drugiego człowieka.Sekret
Nie przyznaje się do tego, że była zaręczona z przemocowcem. Wstydzi się tego i uważa za plamę na honorze policjantki, której dawno powinna zapalić się lampka.Relacje
Pani Nicole - opiekunka z sierocińca, najpewniej już nie żyje. Była w podeszłym wieku kiedy zaczęła się apokalipsa, a Maya nie wierzy w to, że ktoś by się nią zajął i uchronił. Opłakuje ją nocami, czasem marząc żeby znowu ją zobaczyć. Straciłaby głowę gdyby jednak żyła.Były narzeczony - nigdy nie wziął konsekwencji za swoje czyny. Może być gdzieś w mieście lub już dawno poza nim. Na tym etapie czasem myśli sobie, że boi się go bardziej niż chodzących trupów.
Przyjaciele ze studiów - najdrożsi ludzie jakich spotkała, a od których została odcięta siłą. Nie potrafiła ich potem znaleźć i boi się, że nigdy by jej nie wybaczyli tego, co się stało. Nie ma pojęcia gdzie mogą być, ale wierzy, że jeszcze żyją.
Kumpel z komisariatu - najlepiej się z nim dogadywała, jej partner w pracy, któremu zaufała do granic, a który dbał o nią, mimo że tego nie zauważała. Pewnego dnia wyszedł po zapasy i nigdy nie wrócił. Do dziś boi się, że zobaczy go wleczącego się po ulicy. Nie jest pewna czy dałaby radę go zastrzelić, choć wie, że będzie musiała.




